Romans · 4 min czytania
..just try...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Będziesz ze mną tańczył walca na środku ulicy, w jedną z deszczowych nocy. Będziesz, w półmroku pochmurnego, zimowego popołudnia, szkicował w pamięci obraz mojego ciała, badając z dokładnością artysty każde załamanie światła na otaczającej mnie pościeli. Będziesz mnie całował na górskich szczytach, spoglądając na cały świat leżący u naszych stóp. Będziesz uśmiechał się do swoich myśli chodząc ulicą, bo uwierzysz, że wszystko jest możliwe, właśnie tu i teraz, i nigdy później.
Moje ciało będzie dla ciebie świątynią, najdelikatniejszym skarbem. Każdy jego kawałek będziesz celebrował, jak osobne bóstwo, poświęcając się temu całkowicie. Będziesz jego kapłanem, mistrzem, wtajemniczonym. Jak skrzypce Stradivariusa, będzie ci służyło najlepiej, jeśli nauczysz się z nim obchodzić, znając każdą, najsłabszą reakcję. Jako prawdziwy wirtuoz, będziesz nakłaniać je do realizacji własnych wyobrażeń, nawet tych najbardziej absurdalnych. Będziesz komponował długie i poważne koncerty, wzniosłe symfonie, króciutkie etiudy i szybkie bagatele z moich zmysłów. Uporządkujesz je za pomocą pięciolinii swoich palców, nut rysowanych pocałunkami, smyczki z oddechów precyzyjnie zapanują nad naprężonymi strunami mojej skóry, orkiestra szeptów, pod twoją batutą, doprowadzi przedstawienie do końca, za każdym razem wywołując kilkuminutowy aplauz, zagłuszający wszystko inne.
Podarujesz mi skrzydła, poświęcając dla mnie swoją duszę i życie jednego z aniołów. Sam zerwiesz jabłko z drzewa Poznania Dobrego I Złego, uchraniając mnie od piętna grzechu pierworodnego. W wysokich wieżach, niedostępnych zamczyskach pilnowanych przez smoki, pod opiekę okrutnych rodziców, oddasz wszystkich innych mężczyzn, pozostawiając mi całkowitą swobodę w chodzeniu po łące. Ze wszystkich róż obetniesz kolce, wyprostujesz wszystkie ścieżki, po których będą stąpać moje stopy. Gwiazdy będą spadać tylko dla…