Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 4 min czytania

K i jego historia

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

K. czuł się przeraźliwie samotny. Na nic zdawała się muzyka prosto ze światowych list przebojów, na nic nerwowo pokrzykujący telewizor, na nic pies domagający się kolejnej kolacji. Wszystko na nic. Na ulicach było wesoło. Jak zawsze ktoś się gdzieś śpieszył, na kogoś nie zaczekał autobus, ktoś się śmiał. Ci inni. Rozpacz i nadzieja. K. jak zwykle przechadzał się gwarnymi ulicami w poszukiwaniu sam nie wiedział czego. Kupił bukiecik od ulicznej kwiaciarki... Rzucił monetę ulicznemu grajkowi... To wszystko nie to. Wreszcie zmęczony usiadł na przystanku. Patrzył na ludzi. Jak wsiadają, wysiadają i znowu wsiadają. Niestrudzeni, wieczni podróżnicy, wiecznie w drodze. Odjeżdżały kolejne autobusy K. Wyruszały bez niego, nie zauważając jego braku, jego nieobecności. Nikt go nie widział, choć niektórzy kierowali w jego stronę swoje nieobecne spojrzenia. Myślami byli już swoich własnych światach. K. patrzył na nich, na przechodniów, na podróżnych i próbował odgadnąć, jakie są te ich światy. Czy ogromne? Przestronne? Ciepłe czy może lodowato obojętne? Czy krążą samotnie po orbitach Kosmosu czy może czasem, na krótszą lub dłuższą chwilę, zatrzymują się w swym pędzie i spoglądają z nadzieją na inne lodowate, zastygłe, kosmiczne materie? K. nie wiedział tego. Bo właściwie sposób zawiązania szalika, gest zniecierpliwienia, szept do telefonu – wszystko to mogło znaczyć bardzo wiele, ale zwykle nie znaczyło nic. K. czul, że patrzy, ale nie widzi tego, co najważniejsze. Jakby coś zasłaniało mu coś innego. Kolejni wstąpili na schody ruszającego właśnie pojazdu. K. miał ochotę z nimi. Też wstąpić. Przystąpić. Dołączyć. Włączyć się. A może właśnie siebie wyłączyć? Ale został. Sam na przystanku w paskudny listopadowy wieczór. Co może robić sam? Właściwie wszystko.

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
K i jego historia — czytnik · opowiadania