Wróć do katalogu

K i jego historia

To opowiadanie o tym jak żenująco smutne potrafi być życie.

Dorocia3, opublikowano , 4 min czytania, 3,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

K. czuł się przeraźliwie samotny. Na nic zdawała się muzyka prosto ze światowych list przebojów, na nic nerwowo pokrzykujący telewizor, na nic pies domagający się kolejnej kolacji. Wszystko na nic. Na ulicach było wesoło. Jak zawsze ktoś się gdzieś śpieszył, na kogoś nie zaczekał autobus, ktoś się śmiał. Ci inni. Rozpacz i nadzieja. K. jak zwykle przechadzał się gwarnymi ulicami w poszukiwaniu sam nie wiedział czego. Kupił bukiecik od ulicznej kwiaciarki... Rzucił monetę ulicznemu grajkowi... To wszystko nie to. Wreszcie zmęczony usiadł na przystanku. Patrzył na ludzi. Jak wsiadają, wysiadają i znowu wsiadają. Niestrudzeni, wieczni podróżnicy, wiecznie w drodze. Odjeżdżały kolejne autobusy K. Wyruszały bez niego, nie zauważając jego braku, jego nieobecności. Nikt go nie widział, choć niektórzy kierowali w jego stronę swoje nieobecne spojrzenia. Myślami byli już swoich własnych światach. K. patrzył na nich, na przechodniów, na podróżnych i próbował odgadnąć, jakie są te ich światy. Czy ogromne? Przestronne? Ciepłe czy może lodowato obojętne? Czy krążą samotnie po orbitach Kosmosu czy może czasem, na krótszą lub dłuższą chwilę, zatrzymują się w swym pędzie i spoglądają z nadzieją na inne lodowate, zastygłe, kosmiczne materie? K. nie wiedział tego. Bo właściwie sposób zawiązania szalika, gest zniecierpliwienia, szept do telefonu – wszystko to mogło znaczyć bardzo wiele, ale zwykle nie znaczyło nic. K. czul, że patrzy, ale nie widzi tego, co najważniejsze. Jakby coś zasłaniało mu coś innego. Kolejni wstąpili na schody ruszającego właśnie pojazdu. K. miał ochotę z nimi. Też wstąpić. Przystąpić. Dołączyć. Włączyć się. A może właśnie siebie wyłączyć? Ale został. Sam na przystanku w paskudny listopadowy wieczór. Co może robić sam? Właściwie wszystko.

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych