Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

filozofia · 5 min czytania

Kac moralny , czyli...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Szedł zamyślony. W lekko uchylonych wargach czaił się wypalony prawie papieros. Oczy pląsały po ich własnym błękicie nieba, przetykanym rzadkimi żywiołakami powietrza. Zarzucony na jedno ramię plecak-kostka chybotał się w rytm stukotu niezawiązanych glanów. Asfalt codziennie mijanej drogi śmigał pod umiarkowanymi ale długimi krokami. Jeszcze chwila takiego marszu, jeszcze sekunda... -Patrz jak chodzisz, łajzo!!-pisk opon, chwila krztuszącego dymu(kto wymyślił, że papierosy szkodzą bardziej?) i powrót do wyimaginowanego świata. Tym razem było inaczej.

Najpierw skończył się papieros. Oczywiście, zorientował się o tym dopiero, gdy zapiekły go usta. Zmełł ciche przekleństwo, przydeptał niedopałek wkładając w to tyle energii na ile było go stać. Postąpił krok...potem kolejny...i stwierdził, że coś jest nie tak. Spojrzał w lewo - 3 jednorodzinne domy, 3 ogródki, 3 garaże. Za dużo tych trójek. Zerknął w prawo- tam pole pszenicy, zapuszczone, z rozwalającą się szopą na środku ziarnistego morza. Na górze także żadnych rewelacji - jak codziennie nikt tam go nie chciał. Czyżby...dół się o mnie upomniał ? -Cholera...nie myślałem, że to tak szybko...-zdążył pomyśleć zanim usłyszał : -No spojrzyj tu! -Cholera...-zaklął i posłusznie wbił wzrok tam gdzie kazał mu głos. Właściwie głosik, cienki, piskliwy i nieprzyjemny. Na jego lewym bucie siedziała mrówka. Nie była to zwykła mrówka...właściwie była, nie za duża, nie za mała, miała wszystkie odnóża. Jedyne z tłumu mrówek, które widział wcześniej, co wyróżniało tą z buta było to, że gadała. -Złaź z buta... -Ja ci zejdę, ja ci zejdę, poczekaj, niech mama się dowie. -O czym ty mówisz ?-oczywiście wiedział, o co chodzi. O papierosy. Sumienie go gryzło. -Już ty wiesz o czym, matka nic nie wie, uważa cię za takiego grzecznego chłopaka, a ty co ?-Czując, że zapowiada się na dłuższą kontemplację zrzucił plecak na ziemię, sam zwalił się na przydrożny kamień. Kamień miał fajnie. Nic go nie obchodziło, nikt go nie opieprzał za późne przychodzenie do domu, jednym słowem na wszystko lał. -Papieroski popalasz ! Piwko z kuplami popijasz ! Jeszcze trochę do burdelu będziesz chodził! Mrówka ewidentnie przesadzała. Papierosy palił od pół roku, naturalnie w ukryciu przed matką, w drodze to szkoły

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%