Inne · 3 min czytania
Kartka z życia Artura M
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
"Kartka z życia Artura M"
Było już późno, przy barze siedział wychudzony, przygarbiony człowiek, z trudem dźwigający kolejny kieliszek. Na imię mu było Artur, miesiąc temu ukończył osiemnasty rok życia. Wyprostował się i kiwnął ręką na barmana by ten polał następną kolejkę. Picie przyswoił sobie w domu, od ojca ( który aktualnie gryzie już glebę, bo schlał się na śmierć), zawsze powtarzającego, że jak już pić, to pić do oporu. Matka też jest nie lepsza, domyślał się, że siedzi teraz w domu pijana i łajdacząca się z kumplami śp. Ojca. Tak było od zawsze. Przypomniało mu się jak pierwszy raz pił z kolegami, to było jeszcze w czasach szkoły podstawowej, poszli na wagary, a on przemycił z domu siódemkę jakiejś podrzędnej, taniej wódki. Opróżnili we trójkę całą butelkę i było naprawdę fajnie, a przynajmniej do chwili, w której zaczął się pewien problem. Wszyscy wymiotowali, pod mostem, do rzeki - żeby nikt nie widział. Później był kolejny raz i kolejny, aż w końcu tak zostało. Zniecierpliwiony pracownik zerkał ukradkiem na klienta i zastanawiał się jak długo ten jeszcze wytrzyma. Zbliżała się godzina zamknięcia, barman widząc, że chłopak najchętniej spędziłby tu noc, podszedł do niego i klepnął lekko w ramię. - Kolego. Czas iść do domu - powiedział spokojnie, na co Artur podniósł głowę, spojrzał nieprzytomnie i nie odpowiedział nic. - No zbieraj się i uważaj żeby na izbę cię nie zawinęli…