Psychologia · 8 min czytania
Kartki z podróży 6
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
ON I ONA Droga do każdego serca wciąż nieodgadniona.
On wciąż tęskniący za nierealnym marzeniem. Ona, która wciąż tęskni za przytuleniem. On rozdarty pomiędzy dwa światy. Ona jakby wciąż żyła na raty. On jakby jego życie było niewiele znane. Ona i jej serce łzami wciąż nieprzerwanie zalewane. On znający tylko jedną drogę i jedno tylko marzenie. Ona potrzebująca od życia tak mało, tylko jedno przytulenie. On smakować chcąc tylko jednych ust. Ona tylko jednego chce czuć. On zawsze niezdecydowany, zawsze wątpiący. Ona jak ten krzak gorejący. On zawsze wierzący że życie możne być lepsze. Ona już je poznała, jej życie wciąż w nieustannej udręce.
Każde z nich żyło własnym wewnętrznym życiem. Zapatrzone w sobie, w coś, co tylko widziało każde z nich. Nie umiejące dostrzec siebie. I miłości, która ich połączyła.
Ile razy potrafi umrzeć każda kobieta..? Gdy odchodzi jej pierwszy mąż. Który był jej pierwszą prawdziwą miłością. Gdy kolejny mężczyzna jej życia okazuje się być potworem, który w amoku własnego szaleństwa pragnie ją pochłonąć we własnym piekle. Kiedy kolejny jej męższczyzna umiera, gdyż nie potrafi zrozumieć że śmierć własnego brata bliźniaka nie jest ręką, która z zaświatów zabiera go zaraz ze sobą. Gdy dzieci pozostawione same sobie (matka pracująca od świtu do nocy by zarobić te marne parę groszy, przy przeżyć do pierwszego) nie potrafią odróżnić dobra od zła. Przemocy od dobroci. I znów odchodzą zamknięci za kratami, które oddzielają ich od świata zwykłych ludzi. Znów zostaje sama, znów pogrąża się w mrokach własnego szaleństwa. Nie potrafiąca pomóc sama sobie i nie chcąca szukać pomocy na zewnątrz. Kolejny kieliszek alkoholu na chwilę uśmierza ból serca, lecz jego przewrotność działania w połączeniu ze smutkiem powoduje jeszcze większy skowyt serca. Lecz w końcu jego siła działania powoduje że jednak zasypia i choć na chwilę zapomina o wszystkich cierpieniach jakie jej życie stało się jej udziałem. I śmierć towarzyszy jej przez całe życie, z racji wykonywanego zawodu. Jest siostrą PCK i opiekuje się ludźmi ciężko chorymi. Po których śmierć już się upomina.
On wciąż próbuje odgadnąć tajemnicę życia. W końcu wszystko na tym świecie ma sens. Z każdej nawet największej tragedii, powinniśmy wyciągnąć wnioski. Wszak co nas nie zabija czyni nas silniejszymi. Zło które wyrządzamy innym nigdy nie jest świadome. Grzeszymy bo żyjemy w niewiedzy. I tylko silna wiara pogłębiona wiedzą pozwala stawać nam się lepszymi. Całe życie poświęcił by zrozumieć że tylko prawdziwa miłość potrafi zbawić świat. Lecz sam nigdy takiej miłości nie doświadczył. Marzył o niej, śnił i pragnął. Siedząc samotnie na placu wciąż rozmyślając gdzie się podziała. I jak ją odnaleźć. Pojawiła się niespodziewanie i zaprosiła go do domu. Na przepyszne leczo, które rozpaliło jego zmysły. Ich usta złączyły się i zatopili się w sobie. Ich usta spotykały się nieprzerwanie. Jej serce już należało do niego. Już nie dawał jej chwili wytchnienia, dzwonił i nieprzerwanie dobijał się do drzwi, by wpuściła go miedzy swe cudne uda. Powoli stawał się mężczyzną, jeszcze nieokrzesanym lecz rokującym dobre nadzieje. Dla niej był gotów pozostawić cały świat jaki dotychczas znał z wyjątkiem czapki z daszkiem KOMET. Bo ona i muzyka która była z nią związana była dla niego bardzo ważna. Ich serca biły jednym rytmem. Ich oddechy stawały się jednością. Ich ciała splatały się każdej kolejnej nocy w żelaznym uścisku, zakończonym spełnieniem wszystkich najskrytszych pragnień. Lecz śmierć cały czas czekała, skryta za jej plecami. Na chwilę uśpiła jej czujność. Do miasta przyjechał TIAMAT. Jeden z nielicznych zespołów które tak uwielbiał za niespotykaną siłę i magię muzyki. A ona wiecznie zapracowana nie miała czasu by zrozumieć że mimo iż dwie osoby kochają się, to każda ma przecież prawo by mieć w życiu