Opowiadania.pl · 6 min czytania
Kate
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Mam na imię Kate. Mam 17 lat. Jestem zwyczajną nastolatką, która przez własną głupotę zniszczyła sobie całe życie. W wieku 16 lat wplątałam się w narkomańskie towarzystwo. Ale o tym opowiem potem. Na razie chcę opowiedzieć o mnie i mojej rodzinie. Moi rodzice Susan i Mark są inwestorami na giełdzie. Zarabiają krocie i nie pamiętają o tym, że mają córkę. Liczą się tylko nowe inwestycje i pieniądze nic więcej. I to był chyba jeden z kilku powodów przez, które zaczęłam brać. Jestem jedynaczką,dlatego wszystkie moje problemy powierzałam mojej przyjaciółce Caroline. Była dla mnie jak siostra. Była jedyną osobą, która mnie wspierała gdy tylko jej potrzebowałam. A gdy jej nie potrzebowałam także była przy mnie. Jak się zaczęła moja historia z narkotykami? Poznałam kilka osób. Gdy ich poznałam myślałam, że są wyzwoleni i szczęśliwi. Poprosiłam, żeby pokazali mi powód swojego szczęścia. Odmówili twierdząc, że to żadne szczęście oraz, że lepiej, abym nie próbowała tego. Jakaś nadludzka siła jednak ciągła mnie do tego. By choć raz spróbować, choć raz. POKUSA tego była tak silna, że błagałam ich, aby dali mi dotknąć tego szczęścia. Twardo odmawiali. Postanowiłam inaczej tego spróbować. Gdy byłam u jednego z moich kolegów, dobrałam się do jego szafki i znalazłam! Tak! W końcu! Byłam tak niezmiernie szczęśliwa, że zaraz dotknę tego, co prowadzi do wolności. Zaczęło się od wciągnięcia tego amfy przez nos. Tak długo czekałam, by poczuć to. By poczuć szczęście i prawdziwą wolność. Opowiedziałam o tym Caroline. Strasznie mnie opieprzyła. Powiedziała, że rozwalę sobie całe życie. Ja ją wyśmiałam. Powiedziałam, że to jednorazowe. Uwierzyła mi, ja sobie też. Wróciłam do domu. Dom był pusty. Byłam tylko ja. Rodzice znów wyszli na spotkanie inwestorów. Mama zostawiła mi kartkę : "Kate, w lodówce jedzenie. Jesteśmy na przyjęciu. Nie siedź długo. Susan" Tak, Susan Susan... Jasne, choćbyś ty się jeszcze martwiła o to, czy cokolwiek zjem. Wyciągnęłam jedzenie i zjadłam je. Jak zawsze przesolone ziemniaki, ciekawa sałatka i spalony kurczak. Normalne. Wstałam od stołu, włożyłam talerz do zmywarki. I poszłam do siebie. Mój azyl, o tak! Tutaj są zamknięte moje tajemnice. Zabrałam z torby paczkę papierosów, wyszłam na balkon. Wyciągnęłam jeden z owej paczki i odpaliłam. Wciągając dym, poczułam jak spływają mi łzy. Myślałam: "Czemu oni są tacy?" , "Dlaczego Susan i Mark w ogóle się mną nie interesują?", "Czym zawiniłam?". Łkając wypaliłam. I poszłam do domu. Uruchomiłam komputer. Włączyłam internet. Komunikator był już gotowy. Więc, napisałam do Caroline. Oczywiście wyskarżyłam się jej. Jak zwykle mnie zrozumiała. Prosiła tylko, żeby problemy z rodzicami nie były powodem rozpoczęcia przeze mnie ćpania. Powiedziałam jej, że wątpię.Byłam wręcz pewna, że pokusa wróci. Ona błagała i prosiła, abym sobie nie niszczyła życia. Byłam głucha na te prośby. Pożegnałam się z nią i poszłam spać. Gdy się obudziłam następnego