Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 4 min czytania

Kim byli?

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Nie wiem, kim są ci których mijam.

Czasem żałuję, że pewnych chwil, nie da się dokładnie przytoczyć, przywołać w pamięci. Nie można poczuć dokładnie tych samych zapachów czy smaków. Szłam wzdłuż Alei Zielenieckich od Ronda Waszyngtona. Zawsze tak chodzę, kiedy mam okazję, to pozwala mi w jakiś sposób poczuć przypływ sił, energii. Czegoś co dla innych ludzi płynie z jedzenia, picia czy seksu. Mijałam ludzi, niby uśmiechniętych, niby zaangażowanych w świat który ich otacza. Wydawali się tacy bezpańscy, bezpłciowi. Niczyi. Za to dzień był czyjś. Uśmiechnięty, nasycony barwami, ale za to duszny. Powietrze wręcz stało w miejscu. Było sklejone od potu, ciężkiego oddechu . Mijałam Teatr Powszechny. Pamiętam, że w słuchawkach zaczęły swój popis skrzypce. Skrzypce, “mszy żałobnej”. Mówi się, że wszystko ma jakiś cel. Na chwilę zdjęłam słuchawki z uszu, nie wiem po co, po prostu je zdjęłam. Najpierw zwróciły moja uwagę dramatyczne prośby łamiącym się głosem, a dopiero potem szarpiąca się kobieta w rękach mężczyzny. Nie była polką, nie była Europejką, on też. Miała czarne włosy i śniadą cerę. Miała na sobie długa spódnicę, do kostek, bogato ozdobioną kolorowymi haftami i skomplikowanymi szwami. Miała na sobie jasną koszulę, też suto zdobioną. Kołnierz miała obficie pofalowany. On miał jeansy i koszulę, dziwną koszulę. Dzwonowatą na rękawach i dość głęboko wciętą na torsie. Przez chwilę błagała po polsku, chociaż kaleczyła i nie wymawiała dwuznaków. Kiedy mężczyzna zatrzymał się ona gwałtownie umilkła, patrzyła mu w twarz jakby patrzyła na kata. Pamiętam, że…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Kim byli? — czytnik · opowiadania