Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przyjaźń · 6 min czytania

Kinder Niespodzianka

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Chciałabym napisać opowiadanie. Krótką historyjkę wyjętą prosto z mojej butelki wypełnionej wyobraźnią. Muszę wyrobić w sobie nawyk pisania. Muszę. Muszę. Muszę. Wobec tego opowiem Wam tandetną opowiastkę wyjętą prosto z życia, która co jakiś czas daje o sobie znać i powoduje, że na mojej twarzy pojawia się szeroki i serdeczny uśmiech. Co z tego, że wtedy płakałam jak wół, że po moich policzkach spływały słone łzy, że nie mogłam znieść tej myśli, tej chwili, kiedy ktoś ukradł coś mojego...?

Lato – uwielbiany przez wszystkich okres czasu. Na niebie świeci piękne, złote słońce i gdzieniegdzie widać jasną chmurkę, potem w południe delikatny i cieplutki deszczyk spływa po czole każdego, kto wyjdzie na zewnątrz chociażby na chwilę. Niezmiennie, z roku na rok. Te same wakacje.

Był rok 1994. Ja, jako że byłam jeszcze małą dziewczynką wyszłam na dwór, a konkretniej na pobliski plac zabaw, który składał się z mizernej, zielonej zjeżdżalni, której ujście znajdowało się tuż przy jednej z dwóch piaskownic, gdzie załatwiało swoje potrzeby fizjologiczne wszystko co się poruszało. Począwszy od psa – skończywszy na dziewczynce o imieniu Ewelina, czyli największym popychadle wśród naszej dziecięcej społeczności. Kiedy byłeś zły bo akurat nakrzyczała na Ciebie Twoja rodzicielka mogłeś spokojnie podejść do Eweliny i ją uderzyć. Oczywiście nie za mocno, żeby jej przypadkiem nie zabić bo na kim potem się wyżyjesz? Ewentualnie na małej Gosi, tyle tylko, że ona nie była takim frajerem jak większość dzieciaków. Potrafiła także oddać. Ale wracając do mojej krótkiej historii. Wyszłam, więc na dwór, zadowolona z życia. W dłoniach dzierżyłam zabawki rodem z Jajka Niespodzianki, które w tamtych czasach mogło się poszczycić ogromną popularnością. Ten kto nie miał żadnej figurki z serii „żółwików” był nikim. Był biedakiem, który nie mógł wydać złoty siedemdziesiąt na czekoladkę w kształcie jajka z zabawką w środku. Pamiętam tę radość, kiedy ściągało się przyjemnie szeleszczące sreberko, rozłupywało nazbyt kaloryczny słodycz i zębami otwierało żółte pudełeczko, z którego wylatywało albo plastikowe badziewie do składania lub oryginalna figurka. Była ona symbolem władzy i potęgi. Każdy patrzył z zazdrością na kolekcję żółwi ze słomianymi kapeluszami, hipopotamami z hula-hopem czy też wykwintnym drinkiem ze słomką. Ja, jako że czułam się jak mała arystokratka miałam prawie cały komplet „kinderkowych” zabawek, moje przyjaciółki również.

Usiadłyśmy z Emilką i Izą w bramie. Wcześniej zaś wyścieliłyśmy zimny beton różowym kocykiem. Nie chciałyśmy przecież dostać wilka, prawda? Każda z

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%