Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 7 min czytania

Kino

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Któregoś pięknego poranka przeciągając się w ciepłej pościeli postanowiłem, że wybiorę się do kina. Ostatni raz byłem tam jako nastolatek. Ostatecznie należy mi się odrobina przyjemności. Po skończonej dniówce dziarskim krokiem ruszyłem do pobliskiego kina. Kiedy stanąłem przy kasie pomyślałem, że dzisiaj nieczynne. Żadnej kolejki... Cóż, podejrzane - pomyślałem sobie drapiąc się w brodę. Zbliżyłem się do kasy i kupiłem bilet. Rzuciłem okiem na tytuł filmu. Hm... Jakiś psychologiczny, no niech będzie - rzuciłem szeptem i skierowałem się w stronę sali. W środku czekała mnie kolejna niespodzianka, sala była niemal pusta. Siedziało tam zaledwie kilka par. - Panie to jak seans się odbędzie? - Zagaiłem do biletera. Ten przytaknął z uśmiechem i przedarł mój bilet. Zająłem swoje miejsce w dosyć wygodnym, muszę przyznać, fotelu. Pozostało mi czekać aż zacznie się film. Wtedy przypomniało mi się, że najpierw puszczą kronikę filmową. Szczerze przyznam, że nawet się ucieszyłem. Już zapomniałem jak to szło, czarno biały film z placów budowy, zebrania partyjne itd. Miło będzie powspominać stare dobre czasy. Po kilku minutach światła zaczęły się ściemniać. Z dreszczem podniecenia pokręciłem się w fotelu żeby znaleźć wygodną pozycję. Ogromne zasłony ruszyły na boki odsłaniając imponujący ekran. Zapomniałem już, że to taki wielki ekran był. Coraz bardziej podniecony zacierałem niemal ręce z radości. I nagle, bum... Poszły reklamy. Zdenerwowałem się nieco, ale co było robić. Pierwsza reklamowała się jakaś firma produkująca szampony. Odruchowo przeczesałem swoje włosy żeby się uspokoić, były czyste. Pomyślałem, że gdybym chciał oglądać reklamy włączyłbym telewizor, nie musiałem się fatygować aż tutaj. Ale spodobały mi się kobiety z reklamy podpasek. Niby nie potrzebuję takich informacji jednak te kobiety... Przez takie reklamy nie mogę sobie znaleźć dziewczyny, jasny gwint, wszystkie wyglądają przy nich jak mapety. Kiedy wyskoczył jakiś facet zbudowany jak grecki bóg i zaczął się golić, mimo woli dotknąłem swojego brzucha. No cóż, nie był on tak płaski, ale pomyślałem sobie, trzeba mieć dla siebie odrobinę zrozumienia. Patrząc na ogromnego hamburgera zrobiłem się głodny. A po nim jak na złość poszła reklama Pizzy hut i jakby tego było mało KFC. Zaczęło mi burczeć w brzuchu. Rany boskie przecież w takich warunkach nie dam rady wysiedzieć do końca. Wreszcie zaczął się film. Na pierwszy rzut oka nie jest źle. Główna bohaterka całkiem ładna babka. Poczekam dalej, może facet zaprowadzi ją do sypialni. Ale nagle... Dzwoni telefon. Rozglądam się nerwowo po sali, jakiś facet odbiera i najzwyczajniej w świecie prowadzi rozmowę. Byłem tak zaskoczony, że nie wiedziałem jak mam zareagować. Wtem, dzwoni drugi, ktoś inny dostaje sms'a. Znowu się rozglądam, widzę w ciemności żarzące się delikatne światła telefonów. Zaledwie po dziesięciu minutach filmu na sali zrobiła się istna telekonferencja. Z jednej strony myślę sobie, to skandal żeby rozmawiać w kinie przez telefon. Z drugiej tak sobie myślę... Może dobrze byłoby mieć taką komórkę. Skoro wszyscy mają, i do każdego ktoś dzwoni... W sumie czułem

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Kino — czytnik · opowiadania