Kino
krótkie i mam nadzieję zabawne
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Któregoś pięknego poranka przeciągając się w ciepłej pościeli postanowiłem, że wybiorę się do kina. Ostatni raz byłem tam jako nastolatek. Ostatecznie należy mi się odrobina przyjemności. Po skończonej dniówce dziarskim krokiem ruszyłem do pobliskiego kina. Kiedy stanąłem przy kasie pomyślałem, że dzisiaj nieczynne. Żadnej kolejki... Cóż, podejrzane - pomyślałem sobie drapiąc się w brodę. Zbliżyłem się do kasy i kupiłem bilet. Rzuciłem okiem na tytuł filmu. Hm... Jakiś psychologiczny, no niech będzie - rzuciłem szeptem i skierowałem się w stronę sali. W środku czekała mnie kolejna niespodzianka, sala była niemal pusta. Siedziało tam zaledwie kilka par. - Panie to jak seans się odbędzie? - Zagaiłem do biletera. Ten przytaknął z uśmiechem i przedarł mój bilet. Zająłem swoje miejsce w dosyć wygodnym, muszę przyznać, fotelu. Pozostało mi czekać aż zacznie się film. Wtedy przypomniało mi się, że najpierw puszczą kronikę filmową. Szczerze przyznam, że nawet się ucieszyłem. Już zapomniałem jak to szło, czarno biały film z placów budowy, zebrania partyjne itd. Miło będzie powspominać stare dobre czasy. Po kilku minutach światła zaczęły się ściemniać. Z dreszczem podniecenia pokręciłem się w fotelu żeby znaleźć wygodną pozycję. Ogromne zasłony ruszyły na boki odsłaniając imponujący ekran. Zapomniałem już, że to taki wielki ekran był. Coraz bardziej podniecony zacierałem niemal ręce z radości. I nagle, bum... Poszły reklamy. Zdenerwowałem się nieco, ale co było robić. Pierwsza reklamowała się jakaś firma produkująca szampony. Odruchowo przeczesałem swoje włosy żeby się uspokoić, były czyste. Pomyślałem, że gdybym chciał oglądać reklamy włączyłbym telewizor, nie musiałem się fatygować aż tutaj. Ale spodobały mi się kobiety z reklamy podpasek. Niby nie potrzebuję takich informacji jednak te kobiety... Przez takie reklamy nie mogę sobie znaleźć dziewczyny, jasny gwint, wszystkie wyglądają przy nich jak mapety. Kiedy wyskoczył jakiś facet zbudowany jak grecki bóg i zaczął się golić, mimo woli dotknąłem swojego brzucha. No cóż, nie był on tak płaski, ale pomyślałem sobie, trzeba mieć dla siebie odrobinę zrozumienia. Patrząc na ogromnego hamburgera zrobiłem się głodny. A po nim jak na złość poszła reklama Pizzy hut i jakby tego było mało KFC. Zaczęło mi burczeć w brzuchu. Rany boskie przecież w takich warunkach nie dam rady wysiedzieć do końca. Wreszcie zaczął się film. Na pierwszy rzut oka nie jest źle. Główna bohaterka całkiem ładna babka. Poczekam dalej, może facet zaprowadzi ją do sypialni. Ale nagle... Dzwoni telefon. Rozglądam się nerwowo po sali, jakiś facet odbiera i najzwyczajniej w świecie prowadzi rozmowę. Byłem tak zaskoczony, że nie wiedziałem jak mam zareagować. Wtem, dzwoni drugi, ktoś inny dostaje sms'a. Znowu się rozglądam, widzę w ciemności żarzące się delikatne światła telefonów. Zaledwie po dziesięciu minutach filmu na sali zrobiła się istna telekonferencja. Z jednej strony myślę sobie, to skandal żeby rozmawiać w kinie przez telefon. Z drugiej tak sobie myślę... Może dobrze byłoby mieć taką komórkę. Skoro wszyscy mają, i do każdego ktoś dzwoni... W sumie czułem
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil orfeusz
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…