Fantasy · 4 min czytania
Kłótnia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Mniemam, szlachetni panowie, iż oczekujecie momentu, w którym, to wyjawię wam powód tego nadzwyczajnego zgromadzenia – zaczął głośno Tromvewell, jak zwykle zbyt patetycznie. - Nadzwyczajne, powiadasz? – odezwał się Jack z głębi fotela.- Twoje zebrania, tfuu! zgromadzenia zawsze są nadzwyczajne albo wyjątkowe. - Cóż, drogi przyjacielu, nasze spotkanie są bardzo rzadkie i można tu mówić o ich nadzwyczajności oraz wyjątkowości – ciągnął majestatycznie Micheal. - Ależ oczywiście, że nadzwyczaj rzadkie – odpowiedział poirytowany Older. – Raz w tygodniu mamy takie „zgromadzenia” i moim zdaniem o jedno w tygodniu za dużo. -Czyżby nie interesowały cię bieżące sprawy?- spytał urażony. - Jestem stary i coraz mniej interesują mnie te „bieżące sprawy”. To są tylko bzdury wymyślane na poczekaniu. Fikcja, fikcja! Naprawdę powątpiewam w twoje szalone teorie. - Moje teorie – szalone?! Fikcja?! – Micheal prawie zgniótł swoją potężną dłonią biurko, o które się opierał. – Ja widziałem to na własne oczy! - mówił coraz bardziej podenerwowany siwowłosy mężczyzna. – A może mam się karmić kłamstwem otaczającym mnie ze wszech stron? - Czy musimy wracać do tych kłótni, co tydzień? –Z cienia w kącie odezwał się Alex. – Oboje jesteście stuknięci. - Wybacz, ale jesteś najmłodszy i masz najmniej do powiedzenia.- Jack wyciągnął swoją szyję, by posłać groźne spojrzenia Tweedowi. - Możliwe, ale przynajmniej mój umysł nie jest skrajnie wyczerpany, tak jak wasze starością. – odgryzł się czterdziestolatek
Przy świecach w ogromnym pokoju widoczne były marsowe miny mężczyzn. Ubrani dość elegancko, a zarazem pospolicie, mogli uchodzić za zwykłych ludzi. Jednakże jeden z nich dzierżył pewną tajemnicę, której reszta zbytnio nie dowierzała. Przychodzili na owe zgromadzenia, by zrobić przyjemność Jackowi, choć była to także doskonała…