Fantasy · 5 min czytania
Klucz
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Boska bitwa miała rozpętać się tej nocy na krańcu świata. Czterej bogowie wiatrów postanowili zmierzyć się ze sobą, urządzając straszliwe widowisko na Ostatnim Morzu. Morzu Mórz, które było tym ostatnim w drodze do bram raju. Nadciągający z północy Boreasz – najsroższy z czterech braci – ujrzał na swej drodze niewielki okręt wpływający na zakazane tereny. -Cóż za bezczelność! Cóż za odwaga! Kto się wprasza na boski bal? - pomyślał. Ostrzegł, więc prędko Boreasz swych braci przed zuchwałym śmiałkiem. Po wspólnej naradzie czterej bogowie postanowili zrezygnować z walki o tytuł Najpotężniejszego Boga Wiatrów. A wszystko po to by przeszkodzić Śmiertelnemu w drodze do Wyspy Miłości, gdzie znajdują się wrota edenu. Zefir wzburzył morze, którego fale przypominały teraz szczyty skalistych gór. Boreasz zasnuł niebo kłębiącą się czarną kurtyną, w którą Euros uzbrojony w złocisty łuk, ciskał świetliste strzały. Notos zaś wybijał srogie rytmy na bębnach. W chmurach czarnych niczym smoła powstała blada, świetlista dziura, obserwująca bacznie przygotowania do boskiej corridy. Nikczemnik wpłynął na zakazane wody. Notos, Euros, Zefir i Boreasz przemienili się w tornada, otaczając okręt ze wszystkich stron. Tańczyli mordercze paso doble wraz z wodą i niebem, by zniszczyć Zuchwalca, by odebrać nadzieję, by unicestwić marzenia! Ale statek zdawał się być niezatapialny; przykryty falą, wynurzał się triumfalnie z głębin. Uderzony wiatrem unosił się w przestworza, a następnie opadał spokojnie na najwyższą z fal. Wciągnięty w wir wiatru, stawał się solą w oku jednego z boskich braci. Któż trzyma ster tego okrętu? Czy to człowiek? Czy to bóg? Zefir pierwszy opadł z sił przybierając postać błękitnego ducha otoczonego chmurami. W ślad zanim poszedł Boreasz. A Notos i Euros uciekli w popłochu porażeni walką z potężnym przeznaczeniem. Bezsilni! Słabi! Tchórzliwi! Bogowie uciekli z areny… Sztorm ustał, noc przemieniła się w dzień. A jacht, gdy słońce zajaśniało na niebie rozpadł się na tysiące kawałków, pozostawiając Triumfatora na pastwę losu. Tkwiąc w półśnie Opuszczony