Opowiadania.pl · 6 min czytania
Kobieta i lustro
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Spojrzała w lustro. - Hmmm... - mruknęła. - Jeszcze nie jest tak najgorzej. - Posłała uśmiech do tej w lustrze, która też się uśmiechnęła. - Gdybyś zadbała o siebie, to kto wie... może... - Zamyśliła się, słuchając tej z lustra. - Co to ma znaczyć, to "kto wie, może"? Już za późno na takie dywagacje. - Mruczała z lekka poirytowana. Ta w lustrze jednak była innego zdania, bo dalej się uśmiechała i to nawet bezczelnie, prawie prowokująco. - A może trochę szminki, pudru? Spróbuj. Ta przed lustrem zaryzykowała, sięgając po malowidła. Jeden ruch, potem drugi i od razu lepiej. - No widzisz - mówiła ta z lustra. - Taki drobiazg i już się uśmiechasz. Ze wszystkim możesz tak zrobić. - Co ty pieprzysz? O co ci chodzi?- Obruszyła się, wygrażając kułakiem tej w lustrze. - Z jakim wszystkim? Odwróciła głowę i przeniosła wzrok na pokój. Przeszła parę kroków, lustrując każdy kąt, każdy mebel. Usiadła na skraju fotela. Wielki fotel, jej ulubiony, miękki, wygodny, przez lata służył do odpoczynku, do drzemki, teraz uginał się pod zwałem zbędnych ciuchów. Pogładziła pieszczotliwie jego oparcie jakby chciała wynagrodzić czułością swoją niedbałość. Zrobiła skręt w lewo i jej wzrok spoczął na komodzie. Dużej, masywnej komodzie. Od zawsze marzyła o komodzie. Takiej samej jaką miała jej ukochana babcia. Latami szukała podobnej, aż całkiem niedawno, natknęła się w ogłoszeniach na anons; "starą komodę, niedrogo sprzedam". Zadzwoniła. Młoda kobieta mówiła, że przeprowadza się do bloków i komoda jest zbędna. Cena była niezbyt wygórowana. - To w sam raz dla mnie - wykrzyknęła i na drugi dzień komoda była już jej. Kiedy ustawiła ją w pokoju, zrobiło się jakoś ponuro, bo komoda była duża i czarna. Wpadła na pomysł, żeby ją ozdobić. Lubiła po swojemu ozdabiać meble. Kupiła tapetę samoprzylepną w stylizowane różyczki. Poodkręcała drzwiczki, poprzycinała na wymiar kawałki tapety i z największą pieczołowitością okleiła wszystkie płaszczyzny. Dokupiła mosiężne uchwyty i komoda nabrała lekkości, nie tracąc nic ze swojego dostojeństwa. To była prawdziwa perełka w jej mieszkaniu. Po jakimś czasie postawiła na niej telewizor, trochę starych bibelotów; kryształowy przycisk, dwie duże muszle, srebrną chińską popielniczkę i kilka rodzinnych fotografii. Z jakimże nabożeństwem siadała w fotelu, patrzyła w telewizor i przy okazji cieszyła oczy urodą komody i swoich ulubionych staroci. Kobieta uśmiechnęła się. - Trochę tapety, trochę roboty, to tak jak z tą szminką i pudrem. Niby nic wielkiego, a wszystko w oczach pięknieje. Jednak dzisiaj widok komody nie cieszył jej tak dawniej. Z niechęcią patrzyła na to coś co było komodą. Na jej blacie obok telewizora piętrzą się sterty papierów, książek, szpargałów z kategorii - do przejrzenia, do…