Inne · 5 min czytania
kocham
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Kocham
A może ja po prostu potrzebuję kogoś kochać? I może wcale nie ma znaczenia- kogo? Podobno człowiek żyje, aby kochać. Gdzieś trzeba ulokować swoje uczucia, zwłaszcza kiedy podchodzą do gardła i utrudniają oddychanie.
Kochać można:
- zwierzątko jakieś. Mam tylko kota, którego tak naprawdę nawet nie lubię. To mną się trzeba opiekować. Ja nie potrafię zajmować się tymi, którzy nawet nie są w stanie powiedzieć o swoich potrzebach, uczuciach.
- Siebie. To trochę nudne. Wystarczy, że się akceptuję. Kochać nie muszę.
- Życie. Ale „kochamy życie nie dlatego, że jesteśmy przyzwyczajeni do życia, ale dlatego, że jesteśmy przyzwyczajeni do kochania.”
- ...
Część 22 / 2
- i wreszcie drugiego człowieka. Nienawidzę ludzi. Strasznie. Ale żyć bez nich nie potrafię.
Krążę wśród różnych odcieni tego samego koloru, tysiąca interpretacji tego samego wiersza, wielu wersji tego samego filmu. Nie potrafię odnaleźć się w scenariuszu, którego końca nikt zdradzić nie chce. I tylko wciąż czekam. Przez całe życie.
Budząc się rano czuję nieograniczone pokłady energii do życia, wydaje mi się, że wszystko jest różowe, że jestem samowystarczalna i że nawet potrafię żyć bez powietrza. (Ciekawe - Maria Pawlikowska- Jasnorzewska też podobno posiadła ową zdolność... )
Rano wszystko jest takie jasne.
Czy można pokochać kogoś, kto cię zranił niemożliwą ilość razy, żyje w świecie innych zasad, nie potrafi cię zrozumieć, nie interesują go odpowiedzi na nieruchome pytania, przykleja do niektórych twoich zachowań etykietkę dziwności, zagląda do twojego świata jedynie przez okno, a nie próbuje wejść przez otwarte drzwi; patrzy na wszystko w sposób zbyt techniczny; z kim, każda rozmowa kończy się kłótnią; kto ignoruje sprawy dla ciebie istotne, kto na kilkustronicowego mejla odpisze kilkoma zdaniami; kto nie komentuje spraw, które tak bardzo chciałabyś, żeby zostały ocenione; kto stale mówi o czymś, co wyprowadza cię z równowagi; kto budzi Cię w środku nocy z zapożyczonym tekstem; kto nie potrafi zrozumieć potrzeby pisania; kto krytykuje otaczające cię ścieżki; czyj głos wydaje ci się być taki obcy w środku zabieganego tygodnia; czyja nieobecność otacza cię ze wszystkich stron i nie pozwala oddychać; kto wszedł bezkarnie na twoją drogę, a ty nie masz siły, żeby go z niej usunąć ? ? ?
Wieczorem nie lubię być sama.…