Komedia · 4 min czytania
Kogo za śnieg?
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kogo za śnieg?
Śniegu mamy w tym roku pod dostatkiem. Nasypało, a patrząc na obrazek z zimowym widoczkiem, krzywię się w obrzydzeniu – wszak za oknem teraz lepiej! Wychodzę więc z domu, aby doświadczyć tej bieli i znów jestem nierad, bo nic uciążliwszego nad śnieg – tarcie nam zmniejsza, garaże zasypuje, jest zimny i tylko, kiedy zalega, musimy patrzeć na psie siuśki, niewidoczne o innych porach roku. A zatem: powinniśmy go kochać, a od poetów oczekiwać, by opiewali biały puch, jako że daje więcej powodów do słodkich i co wymyślniejszych narzekań, niż cokolwiek innego. Dlaczego więc nie kochamy śniegu? W tym roku drogowcy zostali wyjątkowo zaskoczeni przez nagły atak zimy. No tak, do diabła, przecież nikt nie mógł się spodziewać, że w środku stycznia zacznie sypać! Górale podhalańscy odmówili komentarza w tej sprawie, umywszy ręce, a Adam Małysz powiedział, że grunt to oddać dwa dobre skoki i jeszcze, że „będzie dobrze”. Czekałem na to „dobrze” z miesiąc, ale odwilżą tylko postraszyło i dalej sypie. No więc co z tym śniegiem? Cóż w nim takiego, że z dziada, pradziada psioczymy na niego do woli, tak jak to lubimy i potrafimy najlepiej, a mimo to, nie zdołaliśmy go polubić? Należy spytać: co zrobiłby typowy Polak bez rządu? Umarłby ze smutku. To rząd dostarcza mu niewyczerpanych uciech oraz zasobów materiału do narzekań i utyskiwań. A co zrobiłby bez śniegu? Przeżyłby i miałby się nieźle. A czy śnieg mniej wdzięcznym jest tematem do pomstowania? Nie, nie jest. Cały ambaras w tym się zawiera, że nie ma kogo łajać za