Erotyka · 6 min czytania
kolczyk
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Czujne... Zastygłe w pochyleniu... Nasz komendant Radosław facet o szpakowatych iglastych włosach, i spojrzeniu, na które nie masz gotowej odpowiedzi łajał od czasu do czasu kolejną dziewczynę. Jego srebrny gwizdek, jak błyskawica z nagła przecinał głośny gwar zgromadzonych o zgłodniałym spojrzeniu młodziutkich asystentek. Ujmując oburącz niewybrednie ciężką piłkę chyżo unoszą zgrabne tyłeczki wciśnięte w przylegające szorty. (doznaję niesłychanego skurczu śledząc tę niecodzienną rzeczywistość) Trzy kroki, trzy kozły wybicie i rzut...przysiad w napięte pośladki, bolesny skurcz, bolesny grymas. Potem wsparcie na dłonie wyrzucenie stóp do tyłu. Z upływem czasu podejrzewałyśmy go o umyślną prowokację tak konstruowaną pozycją. Czułaś jak majtki wpijają ci się wywierając przemoc, głęboko. Oj, ciężko... Komendant, twórca ekwilibrystycznych wigibów czyni sobie nas wszystkie podporządkowane. Dzisiaj siedzę z łokciami na kolanach. Przyglądam się koleżankom wykonującym tę durną musztrę wuef-owską. Aga wygięta jak leszczynowa witka, jak sarna przed Bożym Narodzeniem oczekuje komendy. Radosław podchodzi patrząc na jej naprężoną pupę wypluwa gwizdek, dodatkowo zwilża wysuniętym językiem oślinione wargi. Boże jak chętnie wtrąciłabym go w ogień piekielny! Aga i jej łydki, malowane tuż przy zagięciu kolana przemieniają się w pasmo autostrady w promień ugrzęzły pomiędzy gęste przeświecenia pajęczego półmroku. Białe długie zęby wyszczerzone w napięciu, wilgotny zadarty nosek i rozsypane włosy sprawiają wrażenie napiętej cięciwy. Zaraz wystrzeli przekleństwem... pomyślałam z obawą Lecz ona pozostaje mu posłuszna i uległa I w tym momencie spod osuniętego pasemka rudych kędziorów uchwyciła moje łapczywe spojrzenia Nie odwracam wzroku nie czuję upokorzenia, wbijam szable pożądania wprost w jej zagięcia Pamiętam ten blask nie zawahania, wtopiony w paciorki uczuć. A wmalowanie nasze podąża jedna ku drugiej, zapamiętujemy się w sobie, zapamiętujemy raz na zawsze Tak jak stalowa obręcz, symbol roztropności rozprężona pryska uwalniając pełną moc naszych pragnień Aga najlepsza koleżanka, spontaniczna, bez sekretów, tajemnic, sarenka. Od samego początku królowałyśmy w naszej brudnej piaskownicy. Najpierw przemocą, potem znanym sposobem podkreślając swą dominację nad skrawkiem gdzie psy i koty załatwiały się sprośnie, a chłopcy zakopywali prezerwatywy wypełnione galaretowatą substancją, bez wyraźnego zapachu. Aga jest już w klasie maturalnej, dlatego nie widujemy się tak często jak dawniej! Piaskownica zarosła pospolitym chwastem i obojętnością okolicznych mieszkańców. Uwielbiasz pakować mnie w…