Duchy · 3 min czytania
Kolejny sen
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Na wstępie chciałbym powiedzieć kilka słów wprowadzenia. Wychowałem się w willi, na uboczu miasta. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że w tym domu od zawsze – jak pamiętam – działy się dziwne rzeczy. Tam właśnie lunatykowałem i to dość często. Rodzice mówili, że chodziłem po mieszkaniu, czegoś szukałem, z kimś rozmawiałem. Raz wyszedłem na klatkę schodową i tam ułożyłem się do snu. Drzwi wejściowe do mieszkania składały się z małych oszronionych szybek. Co jakiś czas widziałem za nimi postać – jakby cień postaci w kapturze. Zawsze mi mówiono, że sąsiadka suszy dywan na poręczy schodów. Ale kiedyś zobaczyłem jak ktoś wychodził z mieszkania, i żadnego dywanu nie było, a cień i tak się pojawił . Mieliśmy psa – owczarka szkockiego – taką Lessi. Kiedyś w sylwestra zaniepokoił nas warkot w pokoju. Weszliśmy i zobaczyliśmy jak Kora – tak miała na imię – stoi przed fotelem i warcząc pokazuje zęby. W ogóle nie zwróciła na nas uwagi. Pamiętam, że wtedy ojciec powiedział na głos: „Jak ktoś tu jest to niech się pojawi” i w tym momencie pies przestał warczeć – podszedł do nas najeżony lekko merdając ogonem. Takich chwil i jej podobnych przeżyłem w tym mieszkaniu sporo. A dlaczego o tym mówię? Ponieważ część moich snów dzieje się właśnie tam. I za chwile opowiem wam o kolejnym. Byłem w pokoju, w którym spałem. Było ciemno, latarnia na ulicy rzucała dość światła by widzieć meble. Stałem na wprost swojego łóżka.…