Psychologia · 4 min czytania
Komercja... artyści?
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Mieszkam w małej miejscowości w dolnej części Polski. Jestem młodym człowiekiem, który w oczach co niektórych jest jakimś odmieńcem, co niektórzy dziwnie na mnie patrzą. Dzieje się tak tylko dlatego, że zawsze byłem taki jak inni i nikt na mnie nie zwracał uwagi. Zaczęło się to kiedy postanowiłem zapuszczać sobie włosy na troche dłuższe. Nie wiem co w tym dziwnego i tak je pewnie zetnę na wakacje... Do tego interesuję się ambitną muzyką, muzyką która ma coś do przekazania, której w radiu nigdy nie usłyszysz i głównie z tego względu ludzie mnie biorą za popaprańca. Znam wiele osób które słuchają ciężkiej muzyki, mają się za metalowców czy punkowców i sądzą, że nie słuchają komerchy, nie oglądają komerchy, na dźwięk słowa "komercja" mieją się, a nie wiedzą co te słowo w ogóle oznacza. Myślą, że "komercjalizacja" to coś złego, coś co trzeba omijać z daleka. Jeden z moich kolegów czytając recenzję jakiegoś programu w pewnym momencie wybuchnął śmiechem. Dlaczego? Bo zobaczył tekst "jest to program komercyjny...", a jaki do cholery ma być?? Po to taki Microsoft, czy inny Native męczy się miesiącami i latami nad jakim softem żeby ludzie mogli z tego korzystać, a nie po to żeby jakiś kretyn śmiał się ze słowa "komercja" w jego recenzji. Ja naprawdę nie rozumiem tych ludzi, już mnie denerwują wszyscy ci, którzy myślą, że są zajebiści albo co gorsze, że szerzą jakś swoją filozofię chodząc i pieprząc bez sensu, że nienawidzą komerchy! Słowa komercja nie powinno w ogóle być. Pod to przecież wszystko można podciągnąć. Dlaczego żaden metalowiec nie potrafi założyć