Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 9 min czytania

" Korniszonka"

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Korniszonka Scena I Narrator: Dawno temu, za górami, lasami, rzekami i za barykadami strajkujących rolników, mieszkał sobie z pewien chłop z żoną. Nie wiodło im się najlepiej, ale zawsze było czym przepłukać gardło.

Chłop: Stara! Przynieś no mi jakiegoś ogóra na zagrychę!! Przecie nie będę jak jakiś chłop pił na sucho. Żona chłopa: Nie wiem czy coś jeszcze zostało po wczoraj, ale sprawdzę. Chłop: Tylko biegiem mi wracaj!!! Żona chłopa wraca szybko i z krzykiem Chłop: No i czego się prujesz babo?!? Ugryzł Cię ten ogór czy co?? Żona chłopa: Tam! Tam! Tam jest....!!!! Chłop: No przecież widzę, że nie tutaj!! Żona chłopa: Tam jest dziecko!!! W beczce od ogórków!!! Chłop: Jak to dziecko?! Babo! Nie gadaj mi głupot. Ja się na żadnego dzieciaka nie zgadzałem!!! Żona chłopa: Chodź zobacz!!! Idą sprawdzić. Po chwili oboje pojawiają się na scenie. Żona chłopa trzyma dziecko( lalkę). Żona chłopa: Zobacz jakie ładne!! Będę kochać jak swoje. Chłop: Następna gęba do wykarmienia. Ja bym się tak nie cieszył. A tak w ogóle to skąd ono się wzięło?!? Żona chłopa: No chyba mnie nie podejrzewasz??! Chłop: No w sumie nie. Za brzydka jesteś. Chłop siada do stołu. Nalewa setkę wódki. Wypija. Chłop: Ech... Odwrócić się na chwilę, a już Ci bachora podrzucą....

Scena II

Narrator: Dwadzieścia lat później w komnacie królowej panowało ogromne poruszenie. Magiczne lustro kupione od Ruskich na targu widocznie nie działało. Królowa: Lustereczko powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy na świecie? Lusterko: Chociaż twa uroda jak róża rozkwita, to brzydsza jesteś od Brada Pitta. Królowa: Jak to??? A co ma Brad Pitt czego ja nie mam??? Lusterko: Urodę. Królowa: Pytał Cię ktoś o zdanie??? Muszę wykończyć tego parszywego przystojnisia. Tylko jak??? Mam!!! (klaszcze w dłonie) Zawołać mi tu Leona!!! (pojawia się Leon) Leon: Na wezwanie. Królowa: Co na wezwanie?? Leon: Nic. Tak się mówi. Królowa: Aha. Przejdźmy do interesów. Mam dla Ciebie misję. Załatwisz dla mnie jedną sprawę. Leon: Kogo? Królowa: Brad Pitt. Ale uważaj. Posługuje się różnymi imionami. To wszystko. Możesz iść. Leon: A pieniądze. Wiesz jak to działa. Królowa: Tak, tak, wiem. Ile? Leon: Ustawa. O radiofonii i telewizji. Królowa: Kapryśny jesteś. Ale dobrze. Załatwię to. Leon: W razie czego byłem wysłany od grupy trzymającej władze. Królowa: Tak, tak, naturalnie. Jak zwykle. A więc umowa stoi.

Scena III

Narrator: W tym czasie mała Korniszonka – bo tak nazwano biedne dziecko znalezione w beczce na ogórki, ukończyła wiek 20 lat i mogła wyruszyć w świat poszukiwać swojego szczęścia. Na początek wybrała się przez stary las. Wesoło podskakiwała na leśnej drużce gdy w pewnej chwili... Korniszonka: A cóż to za dziwny domek tam na polanie?? Cały zbudowany z półlitrowych butelkach po wódce. Wszak to zacna rodzina musi tam mieszkać. Narrator: Korniszonka zbliżyła się do chatki i podeszła do opartej na lasce staruszce. Staruszka: Witaj piękna dziewczyno! Może weszłabyś do środka na kielicha ze starą kobietą?? Narrator: Biedna Korniszonka nie wiedziała, że starowinka specjalnie zaprosiła ją do środka, by tam ją spić i zrobić z niej swoją niewolnicę. Piły długo i wytrwale. Ani jedna ani druga zdawała się nie reagować na alkohol. Powoli na ziemi lądowały kolejne butelki. Po pewnym czasie staruszce zaczęły trząść się ręce. Jeden do zera dla Korniszonki. Ale niestety Korniszonka musiała popić sokiem. Jeden do jednego. Emocje sięgają zenitu. Przewaga po stronie Korniszonki i!..i! Taaaaaaak!!!!!!! Staruszka przegrała!!!! Brawo Korniszonko!!! Korniszonka: Bo pić to trzeba umić. Narrator: Korniszonka zagryzła ogórkiem i powędrowała dalej. Nie minęło wiele czasu, kiedy natrafiła na kolejną chatę. Była duża, drewniana z wielkimi frontowymi drzwiami. Korniszonka zgodnie z tradycją rodziny bezszelestnie otworzyła zamek spinką do włosów. Po dziesięciu minutach wyszła. Ale oto pojawili się lokatorzy owego domku. Tata miś: Ktoś chyba otwierał nasz dom. Mama miś: Ktoś wycierał buty w moją wycieraczkę. Narrator: Weszli do środka i tam dopiero oszacowali wartość strat. Tata miś: Ktoś wypił moje browary! Mama miś: Ktoś zeżarł moje ciasto! Dziecko miś: Ktoś skroił mój nowiutki dresik!!! Łeeeee!!!!

Scena IV

Narrator: W sali tronowej panował spokój, zakłócany co jakiś czas krokami na korytarzu. Królowa oczekiwała gościa... (Leon pojawia się na scenie) Królowa: No nareszcie. Załatwiłeś go?? Leon: Oczywiście. Było troszkę ciężko, ale udało się. Królowa: Dobrze. Bardzo

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
" Korniszonka" — czytnik · opowiadania