Komedia · 3 min czytania
Koszmar blondynki
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
*
- Wyobraź sobie - powiedziała Cindy - że jesteś samiutka. Sama samiuteńka. Ale nie na calutkim świecie, o nie! Trafiłaś… - zastanowiła się - na bezludną wyspę! Właśnie tak! I masz do wybory jedną, jedyną rzecz do zabrania ze sobą. Co by to było? Carmen zaciągnęła się papierosem i wypuściła dym uszami. Nauczyła się tego triku przekonana, że to zmniejszy ryzyko zachorowania na raka, bo przecież dym nie leci wtedy prosto do płuc, ale do uszu, no nie? A przynajmniej większość tego dymu. - To proste - powiedziała. - Wzięłabym lusterko. - Lusterko? - zaskoczona Cindy zamrugała oczami. - Każda szanująca się blondynka musi przynajmniej raz na godzinę spoglądać w lusterko. - Ale dlaczego? - zapytała Cindy. - Musimy się pilnować, aby nie przesadzać z mimiką twarzy, to powoduje zmarszczki…
*
- Jesteś pewna, Jessico, że zabrałaś wszystkie niezbędne rzeczy? - Tak, mamo, jestem pewna - odparła zapytana zniecierpliwionym głosem. No ile razy można zadawać jedno i to samo pytanie? Czy ona ma ją za kretynkę? Jessica przybliżyła się do lustra i zmarszczyła brwi. Jej idealnie wymalowane różowym błyszczykiem usta wygięły się w podkówkę. Chwyciła za rękaw, przechodzącą właśnie obok, starszą siostrę i ustawiła przed sobą. - Co widzisz? - zapytała. - Najseksowniejszą kobietę świata - odparła bez wahania dziewczyna, jakby mówiła wyuczoną formułkę, co było zresztą prawdą. - Nie „kogo”, ale „co”? - uściśliła Jessica. - Piękne oblicze najseksowniejszej ko… - Liv! - Nic tam…