Fantastyka · 4 min czytania
Krawat o bardzo oryginalnym wzorze
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Historia ta ma swój początek w mym zamiłowaniu do piłki nożnej. W sobotę miała grać moja ulubiona drużyna. Kibicowałem jej od ósmego roku życia, kiedy to zobaczywszy wspaniale zasymulowany faul, omal nie spadłem z krzesła. Byłem na tyle rozgarniętym dzieckiem, iż szybko zorientowałem się, dlaczego ów zespół w całej swej karierze przegrał tylko raz. Nie rozumiałem prostoty umysłów sędziów, którzy dawali nabierać się na takie sztuczki. Postanowiłem trenować metodę Arielu CK i do dziś doskonale umiem udawać zarówno lekkie jak i ciężkie obrażenia ciała. Nie stałem się niestety gwiazdą footballu, gdyż z braku rówieśników byłem zmuszony do grania ze starszymi kolegami, którym moje symulowane faule dodawały tylko otuchy - sami postępowali nieczysto, używając nieraz przy tym ostrych przedmiotów (aj! boli!). Pozostały mi już więc tylko niespełnione marzenia i comiesięczne wyjścia na mecze. Chciałem zdobyć dobre miejsce na sobotnią imprezę, pospieszyłem zatem kupić bilet już tydzień wcześniej. Wsiadłem do swego zielonego auta i udałem się na właściwe miejsce. Jakie wielkie było moje zaskoczenie, kiedy spostrzegłem brak kasy! Nic! Pustka! Kasjerki też zresztą nie było. Bo i gdzie miała być, skoro jej miejsce pracy nie istniało?! Wszystko dookoła pozostało niezmienione. Tylko kasa gdzieś zniknęła. Akurat teraz, gdy zapragnąłem nabyć bilet na mecz... Musiałem chyba dziwnie wyglądać, bo stałem jak wryty w ziemię przez jakieś trzy minuty. Pewnie trwałoby to dłużej, lecz moją uwagę przykuł elegancki mężczyzna w czarnym garniturze. Przechadzał się spokojnie od lewej do prawej strony chodnika, powtarzając swe zajęcie kilkakrotnie. Stwierdziłem, że skoro nie jest niczym zajęty, zapytam go o miejsce pobytu kasy z biletami (musiałem je zdobyć!). Mógł coś w tej sprawie wiedzieć. Po chwili byłem tuż przy nim. Spojrzałem, już miałem zacząć rozmowę... Wtem coś