Krawat o bardzo oryginalnym wzorze
Pewien meżczyzna zapragnął kupić bilet na mecz. Gdzie jednak podziała się kasa?! I jaką rolę pełni dziwak-elegant...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Historia ta ma swój początek w mym zamiłowaniu do piłki nożnej. W sobotę miała grać moja ulubiona drużyna. Kibicowałem jej od ósmego roku życia, kiedy to zobaczywszy wspaniale zasymulowany faul, omal nie spadłem z krzesła. Byłem na tyle rozgarniętym dzieckiem, iż szybko zorientowałem się, dlaczego ów zespół w całej swej karierze przegrał tylko raz. Nie rozumiałem prostoty umysłów sędziów, którzy dawali nabierać się na takie sztuczki. Postanowiłem trenować metodę Arielu CK i do dziś doskonale umiem udawać zarówno lekkie jak i ciężkie obrażenia ciała. Nie stałem się niestety gwiazdą footballu, gdyż z braku rówieśników byłem zmuszony do grania ze starszymi kolegami, którym moje symulowane faule dodawały tylko otuchy - sami postępowali nieczysto, używając nieraz przy tym ostrych przedmiotów (aj! boli!). Pozostały mi już więc tylko niespełnione marzenia i comiesięczne wyjścia na mecze. Chciałem zdobyć dobre miejsce na sobotnią imprezę, pospieszyłem zatem kupić bilet już tydzień wcześniej. Wsiadłem do swego zielonego auta i udałem się na właściwe miejsce. Jakie wielkie było moje zaskoczenie, kiedy spostrzegłem brak kasy! Nic! Pustka! Kasjerki też zresztą nie było. Bo i gdzie miała być, skoro jej miejsce pracy nie istniało?! Wszystko dookoła pozostało niezmienione. Tylko kasa gdzieś zniknęła. Akurat teraz, gdy zapragnąłem nabyć bilet na mecz... Musiałem chyba dziwnie wyglądać, bo stałem jak wryty w ziemię przez jakieś trzy minuty. Pewnie trwałoby to dłużej, lecz moją uwagę przykuł elegancki mężczyzna w czarnym garniturze. Przechadzał się spokojnie od lewej do prawej strony chodnika, powtarzając swe zajęcie kilkakrotnie. Stwierdziłem, że skoro nie jest niczym zajęty, zapytam go o miejsce pobytu kasy z biletami (musiałem je zdobyć!). Mógł coś w tej sprawie wiedzieć. Po chwili byłem tuż przy nim. Spojrzałem, już miałem zacząć rozmowę... Wtem coś
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil greenek
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…