Filozofia · 2 min czytania
Kreatorka
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kreatorka
Wkłada kolejne wycinki z gazet za okienne ramy. Od czasu do czasu urozmaica je kolorową bibułą, ostatecznie papierem toaletowym doskonałej jakości, z wzorem w małe, zielone kwiatki. - Co robisz? - Maluję niebo. Nie podoba mi się to, co widzę na zewnątrz. Rozkłada ręce, przygląda im się uważnie. - Znów mi się nie udaje, nie potrafię ich dotknąć tak jak należy. - żali się. Głos jej się załamuje, z łagodnych oczu spływają łzy. - Czego nie możesz dotknąć? - Tamtych ptaków. - Tam nie ma ptaków. - No właśnie.
Roznieca ogień na środku dywanu. Wie, że nie wolno, dlatego to robi. Dym szczypie ją w oczy. Kiedy zbiegają się domownicy, by lunąć na rozbite pudełko i wetkniętą w nie szmatę strumieniem wody, przewietrzyć pomieszczenie, zrobić jej kolejny zastrzyk z całym rabanem na dodatek do kuracji, którego ona wcale nie słucha, bo uśmiecha się szeroko, promiennie. Znów widzi jaśniej. Przejrzała na oczy. - Ten zabieg naprawdę skutkuje. - myśli sobie i ociera białym…