Historia · 9 min czytania
Król, księżniczka i kot
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Na czerwonej aksamitnej kanapie, siedziała młoda księżniczka o imieniu Luella, odziana w różową długą sukienkę obszytą złotą nitką. Na kolanach, leniwie leżał jej biały kotek, ze złotą wysadzaną połyskującymi diamentami obrożą. -Kocham cię mój kotku, jesteś moim jedynym przyjacielem i chciałabym żebyś zawsze był ze mną – powiedziała, głaskając jego puszystą sierść. Znudzony kotek głośno zamiauczał, przeciągnął się i skoczył na dywan - Nie, błagam cię, nie! Znowu ode mnie uciekasz?! – protestowała. Ale zwinny kotek dwoma susami hycnął na okno, machnął ogonem i wyskoczył na zewnątrz. Dziewczynka rzuciła się na łoże zakryła głowę poduszkami i szlochała.
Następnego dnia, gdy jeszcze cała służba spała, smutna Luella płaczącym głosem, wołała ukochanego kotka. -Apu, Apu gdzie jesteś, proszę odezwij się. Ale kot nie pojawił się ani rano ani w południe ani wieczorem. Czasem znikał na parę godzin, a czasem nawet na parę dni. Wtedy zrozpaczona księżniczka prawie nic nie jadła nie piła, a gdy poszukiwania nie dawały żadnego skutku zamykała się w komnacie i płakała do poduszki.
Tego samego dnia, jej ojciec król Alfred wrócił z kolejnej wyprawy wojennej. -Żarła, picia dla mnie, do moich rycerzy czym prędzej – wrzeszczał na wystraszoną jego obecnością służbę - Konie napoić, jeńców do lochów, przesłuchać, w dyby ich, oczy wypalić, wrzątkiem oblać jak trzeba. -Tak panie – nisko kłaniali się podwładni , by tylko nie spojrzeć w oczy pooranej bliznami jednookiej brodatej twarzy potężnego króla. -Gdzie Luella !!! -W swojej komnacie panie – odpowiedział jeden z nich, delikatnie podnosząc rękę. -Czego, byle szybko? -Panie, Luella, nasza najulubieńsza księżniczka ma pojutrze urodziny. -Urodziny!!! Śmiesz mi o tym przypominać, myślałeś ze nie pamiętam. -Ależ nie wasza wysokość. -Które? -Siódme panie.
Długimi korytarzami skierował się do komnaty Luelli. Gdy szedł jego brunatno-czerwony płaszcz szorował ziemie; miecz, kołczan, noże obijały się o siebie komponując symfonię bitwy. Jego dumni przodkowie uwiecznieni na obrazach wydawali się okręcać głowę na jego widok. Wilki, dziki, jelenie, orły, sowy, piżmaki upolowane i wypchane przez Alfreda, drżały w obawie przed powtórnym śmiertelnym ciosem.
Stanął przed komnatą, bez pukania, silną ręką otworzył drzwi i wszedł do środka. Luella leżała na tapczanie głowę zakrywały jej poduszki, spod których wyłaniał się cichy płacz. -Luella! – powiedział barczystym rozkazującym tonem. Księżniczka zerknęła spod poduszki, zobaczyła ojca i zanurzyła się z powrotem. Król Alfred podszedł do łóżka, usiadł obok i trzypalczastą dłonią odsłonił bogato zdobione nakrycie z dziewczynki. -Co ci moje dziecko? Czy ktoś cię skrzywdził? Powiedział coś złego, tylko powiedz a zaraz za to zapłaci. -Apu, wczoraj wyskoczył przez okno, szukałam go cały dzień ale on już nigdy do mnie nie wróci!!! -Mmmm – westchnął król – Kot? Kot nieposłuszny w moim królestwie niemożliwe. -Wołałam go miliony razy, uciekł przepadł, a może nawet go kto zabił. Król wstał, podszedł do okna, otworzył szeroko i zawołał. -Apu, Apu, marne boże stworzenie, na polecenie potężnego króla Alfreda masz się wstawić natychmiast do księżniczki Luelli – spojrzał na córkę, uśmiechnął się i mrugnął– zaraz tu będzie nie ma absolutnie nikogo w całym królestwie, kto by mnie nie słuchał. Luella odwzajemniła uśmiech ojca i przestała płakać. -Miauuu, miauuu…. -A widzisz – ojciec uderzył się mocno w pierś- mówiłem że zaraz się zjawi. -Apu, Apu choć tu do mnie, tak bardzo za tobą tęskniłam. We trójkę usiedli na łożu; ojciec z zadowoleniem patrzył jak Luella głaszcze kota. To jego żona Ananbelle zajmowała się zamkiem, córką, odkąd zmarła Alfred nie bardzo sobie radził w roli jedynego rodzica. -Luello, pojutrze są twoje siódme urodziny… -Pamiętałeś? -Jak mógłbym zapomnieć, powiedz mi czego pragniesz moje dziecko? Księżniczka zastanawiała się bawiąc się z kotem na łóżku zapominając o pytaniu które zadał jej ojciec. -Może rumaka, mogę podbić dla ciebie małe królestwo po drugiej stronie gór, zbudować nowy zamek, gadającego ptaka o którym słyszałem od kupców, wszystko, wszystko czego tylko zapragniesz. -Naprawdę tato? -Naprawdę- ojciec honorowo przyłożył dłoń do serca. -Ja bym tylko jedno chciała, żeby Apu zawsze był przy mnie. -To wszystko? Księżniczka pokiwała nieśmiale głową i spojrzała ze łzami na kotka. -A więc od momentu twoich urodzin kot