Fantasy · 5 min czytania
Kroniki Harfiarza: Rozdział 1
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rozdział I Beregost
Słońce jeszcze dobrze nie wstało, a Deckard już udał się do miejskiej biblioteki, by tam studiować pisma. Był to młody mężczyzna średniego wzrostu w wieku 19 lat o lekkim zaroście. Jego przenikliwe spojrzenie atakowało każdego przechodnia, jakby w każdym człowieku wyczułał jakąś złowrogą moc. Wychodząc z własnego, niewielkiego drewnianego domku ubrany w brązową szatę mijał zdobione mieszkania szlachty mieszkającej, tak jak on, w zachodniej części miasteczka. Beregost był niewielką mieściną, lecz na tyle dużą, by znajdowała się tam Świątynia Pieśni Poranka – dom Lathandera, gdzie Deckard zawsze chodził, by się do swego opiekuna pomodlić. W środku miasteczka znajdował się budynek rady, w której skład wchodzi: Keldath Olmlyr – burmistrz Beregostu i arcykapłan świątyni Lathandera, Gerard Travenhurst – człowiek zajmujący się sprawami pospólstwa, Horst – zbrojny, który dowodził strażą miejską oraz Thalantyr – potężny mag, który miał swoją siedzibę zwaną Wysokim Żywopłotem nieco na zachód od Beregostu. W północnej części miasteczka znajduje się Gospoda „Czerwony Bukiet” gdzie spotykali się ludzie po ciężkim dniu pracy, by porozmawiać, posłuchać opowieści bądź też zatopić swoje smutki na dnie kufelka z najprzedniejszym piwem zachodnich krain. Na południu zaś znajdowały się domy wieśniaków oraz inna, mniejsza i tańsza gospoda „Wesoły Żongler”, gdzie zaglądali chłopi i oszczędni mieszkańcy Beregostu. Na wschodzie była świątynia Lathandera oraz biblioteka. Każdy, kto chciał przebyć drogę z Amn do Wrót Baldura lub Candlekeep musiał przejechać przez Beregost. Dlatego miasto zawsze tętniło życiem. Lecz, jak wiadomo, tętniący życiem obszar to raj dla złodziei i przestępców. Prawa strzeże Płomienna Pięść – najemnicy z Wrót Baldura oraz miejska milicja z kapitanem Horstem na czele. Tutaj istnieją jednak inne prawa niż we Wrotach Baldura. Każdy, kto popełni przestępstwo inne niż morderstwo ma prawo wyboru: albo płaci daninę odpowiednią do popełnionego czynu albo pracuje na rzecz miasteczka przez określony czas. Mordercy nie mają tak dobrze. Za zabójstwo więcej niż trzech osób grozi śmierć, a w lepszym…