Inne · 4 min czytania
Krótkie wakacje, czyli dobra żona to skarb
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Zapukałem. Raz, dwa, trzy - brak odpowiedzi, więc wszedłem. - Czemu nic nie mówisz? Powiedziałem do Niej (mojej ukochanej) - Na przykład czego? - Na przykład: proszę wejść! - Nie miałam ochoty marnować głosu - Słusznie - Mów, a ja będę słuchać - Dobrze, więc przemyślałem kilka kwestii... - Hmm.. - Myślałem, myślałem... - Hmm - I wymyśliłem! - O! - Odchodzę, mam tu walizkę, zabrałem kilka rzeczy, szczoteczkę zostawiam, i tak już do niczego się nie nadaje - Słusznie! - Wrócisz? - Nie wrócę. - Wiesz, że to dla kobiety trudne jak facet odchodzi, mogę się zabić.. - Myślałem ze nie chcesz marnować głosu - Słusznie, nie powiem już nic - Ok., ruszam, zamknąć drzwi? - Zamknij, bo duży tu przeciąg
Leżałem na łóżku i przeglądałem gazetę. W dziale nekrologi nie znalazłem znajomego imienia. Nie ma.... i tu nie ma..... i tu tez nie ma. Jednak się nie zabiła. Może w następnym tygodniu cos się zmieni. Nagle zadzwonił telefon: - Cześć, Ona (twoja miłość) nie żyje - to była Jej matka - A jednak! - nie mogłem powstrzymać radości - Zabiła się trzy dni potem jak odszedłeś - Grzeczna dziewczynka! - Nie ma nekrologu, bo droga teraz biorą - Słusznie. - Pogrzeb jutro - Do zobaczenia - Pa
Przepychałem się w kolejce żeby sypnąć trochę ziemi na trumnę. Przede mną stał jakiś grubas i za żadne skarby nie chciał mnie przepuścić. Wydał z siebie tylko głośny syk, przypominający pompę ze sprężonym powietrzem:
- Proszę Pana! Chwileczkę! Tu jest kolejka! - Dobrze, poczekam Czekałem długo, bo grubas miał problemy ze schyleniem…