Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 5 min czytania

Kruk

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Jedna, druga, kolejna... krople deszczu znaczą swoje ścieżki po zakurzonej, szarej szybie stryszkowego okna. Przytulne za dnia miejsce staje się obce po zachodzie słońca. Z pełnych kurzu zakamarków zaczyna powoli wypełzać niepokój...

Zapaliła ogryziony kawałek czerwonej świeczki ukradzionej po cichu z bożonarodzeniowego stroika. To była metoda. Wpatrywać się w ten maleńki płomyk, dający złudzenie światła. Jeśli nie oglądasz się za siebie, wszystko jest w porządku… Ciepło rozgrzewające wysunięte dłonie... jak miło... tylko nie oglądaj się za siebie. Ciemność nie lubi intruzów. Dla niej ten skrawek światła jest wrogiem. Otacza go, nie mogąc zdusić. Ale na plecach czujesz jej oddech... gniewa się. Wiesz to. Jest zła, że ktoś śmiał wkroczyć do jej stryszkowego królestwa, gdzie panuje niepodzielnie. ...Dobrze, mała istotko. Możesz tu przychodzić, możesz próbować się chronić, możesz zaszywać się... dopóki respektujesz zasady. A pierwszą zasadą jest, że to miejsce po zachodzie słońca należy do mnie!

Powiało. Nagle znalazła się sama w ciemnościach otaczających ją jak granatowy aksamit owinięty dookoła głowy... szczelnie, nie dopuszczając powietrza... Chciała się zerwać z miejsca. Zamiast tego trzęsącymi się palcami zaczęła szukać zapałek na podłodze. „...gdzie one są...?? no, gdzie są do cholery??!!... spokojnie... przecież kładłam je tutaj. Muszą tu być!”

Zafurkotało. Wzdrygnęła się. Na zmokniętym parapecie okna siedział spory ptak. Widziała jego czarną sylwetkę na tle wieczornego, pokrytego chmurami nieba. Wyglądał jak te śmieszne wycinanki z papieru, które jej babcia lubiła robić... kiedy jeszcze żyła. Wycinała wtedy pajacyki, koguciki, laleczki w szerokich spódnicach... matka nie lubiła tego. Krzyczała potem, że zaśmiecają tylko dywan. Ale tak naprawdę, nie znosiła patrzeć, jak dobrze się bawią. Alicja tysiąc razy widziała ten dziwny wyraz na jej twarzy. Coś jakby połączenie obrzydzenia z irytacją. Dopóki babcia żyła to jej nie przeszkadzało. Dlatego nie przejmowała się, tylko wycinała z nią pajacyki i laleczki... tylko że tamte wycinanki były kolorowe. Żółte, zielone, czerwone... ptak wyglądał jak dziura wycięta w granatowym niebie przez niewidzialne nożyce.

Wtedy błysnęło. Zobaczyła utkwione w sobie oko jak czarny, błyszczący koralik. Poczuła zimną, wilgotną gąsiennicę sunącą powoli w górę jej pleców. Ptak nie zmieniał pozycji. Cały czas stał na parapecie wpatrując się w nią. Teraz

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Kruk — czytnik · opowiadania