Kruk
...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Jedna, druga, kolejna... krople deszczu znaczą swoje ścieżki po zakurzonej, szarej szybie stryszkowego okna. Przytulne za dnia miejsce staje się obce po zachodzie słońca. Z pełnych kurzu zakamarków zaczyna powoli wypełzać niepokój...
Zapaliła ogryziony kawałek czerwonej świeczki ukradzionej po cichu z bożonarodzeniowego stroika. To była metoda. Wpatrywać się w ten maleńki płomyk, dający złudzenie światła. Jeśli nie oglądasz się za siebie, wszystko jest w porządku… Ciepło rozgrzewające wysunięte dłonie... jak miło... tylko nie oglądaj się za siebie. Ciemność nie lubi intruzów. Dla niej ten skrawek światła jest wrogiem. Otacza go, nie mogąc zdusić. Ale na plecach czujesz jej oddech... gniewa się. Wiesz to. Jest zła, że ktoś śmiał wkroczyć do jej stryszkowego królestwa, gdzie panuje niepodzielnie. ...Dobrze, mała istotko. Możesz tu przychodzić, możesz próbować się chronić, możesz zaszywać się... dopóki respektujesz zasady. A pierwszą zasadą jest, że to miejsce po zachodzie słońca należy do mnie!
Powiało. Nagle znalazła się sama w ciemnościach otaczających ją jak granatowy aksamit owinięty dookoła głowy... szczelnie, nie dopuszczając powietrza... Chciała się zerwać z miejsca. Zamiast tego trzęsącymi się palcami zaczęła szukać zapałek na podłodze. „...gdzie one są...?? no, gdzie są do cholery??!!... spokojnie... przecież kładłam je tutaj. Muszą tu być!”
Zafurkotało. Wzdrygnęła się. Na zmokniętym parapecie okna siedział spory ptak. Widziała jego czarną sylwetkę na tle wieczornego, pokrytego chmurami nieba. Wyglądał jak te śmieszne wycinanki z papieru, które jej babcia lubiła robić... kiedy jeszcze żyła. Wycinała wtedy pajacyki, koguciki, laleczki w szerokich spódnicach... matka nie lubiła tego. Krzyczała potem, że zaśmiecają tylko dywan. Ale tak naprawdę, nie znosiła patrzeć, jak dobrze się bawią. Alicja tysiąc razy widziała ten dziwny wyraz na jej twarzy. Coś jakby połączenie obrzydzenia z irytacją. Dopóki babcia żyła to jej nie przeszkadzało. Dlatego nie przejmowała się, tylko wycinała z nią pajacyki i laleczki... tylko że tamte wycinanki były kolorowe. Żółte, zielone, czerwone... ptak wyglądał jak dziura wycięta w granatowym niebie przez niewidzialne nożyce.
Wtedy błysnęło. Zobaczyła utkwione w sobie oko jak czarny, błyszczący koralik. Poczuła zimną, wilgotną gąsiennicę sunącą powoli w górę jej pleców. Ptak nie zmieniał pozycji. Cały czas stał na parapecie wpatrując się w nią. Teraz
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil gusia
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…