Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 6 min czytania

Książę powrócił!, część najpewniej 1

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Książę powrócił!

There’s danger on the edge of town „The End”, The Doors

Wielkie miasto tętni życiem nie tylko w dzień. W nocy również nic nie zamiera w bezruchu. Sznury samochodów i tłumy ludzi przelewają się rozgałęzionymi arteriami ulic i chodników. Falowy ruch, nieustający przez 24 godziny na dobę, kierowany jest odprawiającą swój zwyczajny rytuał sygnalizacją świetlną. Zielone – Czerwone, Czerwone – Żółte – Zielone, Zielony sprinter - Czerwony sztywniak. Odpowiedzialność za funkcję serca metropolii cyklicznie biorą oblane blaskiem słońca drapacze chmur pełne biur i spowita księżycową poświatą oraz migotliwym blaskiem neonów dzielnica uciech. Ludzie wciąż pośpiesznie przemieszczają się nie pozwalając miastu umrzeć. Skwapliwie docierają do każdego zakamarka ożywiając pomieszczenia i place. Przychodzą i odchodzą, wciąż dążąc dalej i wyżej, szukając nowych miejsc i lepszych możliwości. System działa wyśmienicie na napędzie z ludzkich ambicji i pożądań. Choroba jednak nigdy nie zaczyna się rozwijać w najbardziej witalnych narządach. Zepsucie rozpoczyna się w tych najwolniejszych, stojących w bezruchu częściach organizmu. Problemem stają się elementy zapomniane i powoli butwiejące. Niebezpieczeństwo pojawia się na obrzeżach miasta, pośród niszczejących kamienic skrzętnie omijanych przez poprawnych obywateli.

Madeleine mieszkała w takiej właśnie dzielnicy. Tutaj nawet znudzone japiszony bałyby się szukać adrenaliny, a policjanci wychodzili z samochodu patrolowego tylko w ostatecznych przypadkach i to z odbezpieczoną bronią. Kilka rozsypujących się domów czynszowych oświetlonych nielicznymi latarniami i plac parkingowy pełny rdzewiejących rzęchów były najciekawszymi elementami krajobrazu widocznego z jej okna. Lecz Madeleine nie zrażały odpadające tynki, rdza i wskaźnik przestępczości wyższy o kilkaset procent od „normalnych” dzielnic. Ona czekała i była pewna. Czuła że właśnie tutaj znajdzie swoje szczęście i rozwiąże wszystkie problemy. Starała się nie pamiętać porażek i błędnych wyborów. Starała się.

- On nie był tego wart – Powiedziała cicho sama do siebie opierając się łokciami na parapecie okna. Wpatrując się w kamienice naprzeciwko próbowała odepchnąć od siebie wszystkie myśli o ostatnich miesiącach. Żaden z jej poprzednich związków nie był ani fascynujący, ani trwały. Nie zauważała, że coś zawsze szło źle już od początku. Nie zauważała, czy nie chciała zauważyć? Na to pytanie nie potrafiła sobie odpowiedzieć. Po każdej porażce szybko otrząsała się i starała się iść dalej z podniesioną…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%