Środowisko · 5 min czytania
Księga oczekiwania- opowiadanie bełkotyczne
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Zło. Zło było wszędzie, w miejscu owym czuć było lekko nadgniłą, unoszącą się w powietrzu woń zła. Budynek ów na żółto otynkowany rozprzestrzeniał się majestatycznie co powodowało we mnie odruch wymiotny. Z owego budynku emanowało zło, tego pewny mógł być każdy katolik, żyd, protestant, ewangelik, mason, masochista, cyklista i dentysta. Budynek był siedzibą zła najpotworniejszego, najwredniejszego i najbardziej perfidnego ze wszystkich rodzajów nikczemnych czynności, postaw, zachowań i pieśni. W tych absurdalnie brzmiących przemyśleniach własnych skryta jest prawda niezwykle prawdziwa o tym miejscu- jak już zostało to powiedziane (napisane)- było złe.
Ciałem mym targały liczne sprzeczności; nie chciałem wchodzić do miejsca, w którym byłem parokrotnie i każdorazowo wracałem na tarczy. Czułem liczne dreszcze przechodzące po mym ciele niczym wojska bolszewickie, słyszałem głosy innych herosów ryzykujących w walce ze złem utratę wszystkich cnót. Zło. Wołało mnie do środka, więc ryzykując wszystko i zarazem nie mając nic do stracenie (jakkolwiek bezsensownie to brzmi- tak było) wstąpiłem do budynku tak złego, że ludzkie słowa nie są w stanie ogarnąć ogromu tego zła. Przemierzałem deptując kolejne flizy w kolorze lila-róż, przemierzałem w kierunku miejsca mego przeznaczenia i zarazem miejsca najliczniej obleganego. U kresu mej przechadzki stało w widocznym zdenerwowaniu kilku herosów, stali, dłubali w nosie, strzelali palcami (trach!), oraz robili idiotyczne miny będące oznaką stresu, zaparcia, biegunki i ogólnych problemów przy wypróżnianiu. Chciałem coś powiedzieć, chciałem przywitać się zgodnie z duchem tradycji polskiej, jednak stres i nieprzespane cztery noce dały o sobie znać. Miast uśmiechu na mej twarzy ukazał się grymas bólu i cierpienia, odwracając głowę od moich niewypróżnionych towarzyszy, ujrzałem napis na drzwiach : „SALA NUMER 1”. Pod wpływem tego zjawiska mogłem wykrzyknąć głośno: ZŁO!. Jednak nie krzyczałem, gdyż byłoby to jednoznaczne z postradaniem zmysłów. Oczekiwałem wraz z towarzyszami, których problemy z gastryką dawały o sobie znać coraz bardziej.
Witam Państwa i zapraszam do środka. Te słowa Złego Człowieka rozbudziły mnie ze snu, czy też było to może zwykłe zamyślenie spowodowane stresem i problemami przy wypróżnianiu, dziś już nie będę tego dociekać. Przepuściłem mych towarzyszy i wstąpiłem do sali jako ostatni. Dalej standard, fiku-miku, szybko, gadka- szmatka, srutu-tutu, prezentacja,…