Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 4 min czytania

Kształtowanie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Idę przed siebie długim korytarzem. Wyłożony jest po brzegi czerwonym dywanem ze złotymi inkrustacjami. Ściany są koloru ośrodka pleśni zdobione czarnymi różami. Wszystko jest jednostajne. Po dłuższym czasie dostrzegam dziurę w ścianie. Wgłębiam się przez nią do innego pomieszczenie. Wypełnione jest ono ciałem. Masą ciała bezkształtnego, przelewającego się poza wszelakie ramy. Przyglądam się jednak i dostrzegam coś więcej. Dostrzegam jednak kształty. Pełno kształtów. Kształty jak u Rubensa, kształty kształtujące współczesne ideały piękności zacierające się w swej niezrozumiałej egzystencji. Są w tym pomieszczeniu piękne kurwy, brzydkie kurwy, kurwy których piersi zapadnięte głęboko w nicość, kurwy których widok wywołuje nagłą erekcje wśród wszelkich osobników płci męskiej wszelkich klas, rodzin, rodzajów, gatunków, odmian. Jeden wielki bezkształtny kształt. Gdzieniegdzie zauważam pojedyncze ślepia które przedzierają się przez ciało. One jednak nie dostrzegają mojej obecności. Wszystkie wpatrzone są w stojącego obok mnie malarza kreślącego coś na płótnie. Twarz jego lubieżna wdzięczy się do ciała. Podchodzę bliżej jego. Artysta maluje kulę ziemska. - To jakaś metafora której nie mogę zrozumieć? – pytam Malarza wskazując płótno. Malarz odkłada pędzel i zaczyna przyglądać się moim butom. - Nie, to tylko malunek przedstawiający kulę ziemską. - Czemu nie patrzysz się na mnie tylko na moje buty? - A czemu Ty mnie nie słuchasz? – odpowiada mi Artysta. Burzy schody których budowę rozpoczęło już moje Ego. - Czemu w ogóle zaczęliśmy rozmawiać? – stawiam kolejne pytanie wpatrzonemu teraz w sufit Malarzowi. - Żeby wypełnić treść. - Jaką treść? - Czy to istotne? Treść to treść. Fikcja. Coś czego nie ma. Tak jak mój obraz, który przecież nie jest mój, tylko czyjś, a ja go

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%