Inne · 5 min czytania
kto wie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
KTO WIE...
Nie wiadomo, skąd została wystrzelona. Prawdopodobnie jakiś snajper ukryty na dachu lub na drzewie. Trwa wojna domowa. Mordują się ludzie. Walczą o swoją państwowość. Setki ofiar, także cywilów. Strzały słyszalne są przez cały dzień. Zwalone domy, dymiące ruiny, brudne dzieci, zapłakane matki. Czołgi są wszędzie. Ani chwili spokoju. Ciągłe napięcie. Życie na włosku.
Gwintowana lufa profesjonalnego karabinu snajperskiego PSG-1 nadała pociskowi ruch wirowy. Z prędkością około 800 m/s leciał w prostej linii do celu. Celu, którym był człowiek. Ubrany po cywilnemu przechodził właśnie przez ulicę. Nie wiem, dokąd szedł. Może po jedzenie albo wodę. Pociskowi zostało jeszcze 10 metrów. Mężczyzna słyszał strzał, ale było ich wiele. Nie wiedział, że śmiercionośny kawałek ołowiu, wymyślony przed wiekami przez niego samego, za kilka sekund prawdopodobnie unicestwi to wszystko, kim był, co myślał, widział i przeżywał. Snajper mierzył w głowę. Wyraźnie widział ją w lunetowym krzyżyku. Wtedy nacisnął spust. Strzelał do człowieka, bo walczył, by powstała jego ojczyzna.
…Pocisk znajdował się już tylko około centymetra od głowy mężczyzny. Złowrogi świst usłyszany został przed ułamkiem sekundy. Za chwilę kula powinna była przebić czaszkę, roztrzaskać mózg na wiele kawałków. Znaleziono by go w kałuży krwi. Ofiara wojny. Tak bywa. Ale nie. Stała się rzecz zdumiewająca. Wprost nie do pojęcia. Około pół centymetra od powierzchni potylicy pocisk nagle zamarł. Zawisł w powietrzu. Czas się jakby zatrzymał. Wszystko ucichło. Kula trwała w bezruchu…
Na drugiej półkuli ziemskiej dzieci bawiły się w piaskownicy. Właśnie budowany był okazały piaskowy zamek. Wymieniały się łopatkami, uklepywały wilgotne jeszcze ziarenka piasku, wystawiając języki. Słońce świeciło jasno. W kraju sąsiednim, w jakimś mieście był park. Wiele rozbuchanych zielenią drzew dawało przyjemny cień. Starszy pan szedł właśnie z psem na spacer. Zwierzę biegało radośnie obszczekując gołębie. Nieopodal mała wiewiórka rozglądała się ciekawie stojąc słupka pod drzewem. Miała czarne oczka i filigranowe różowe łapki. Do kwiaciarni na zupełnie innym kontynencie podszedł…