kto wie
...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
KTO WIE...
Nie wiadomo, skąd została wystrzelona. Prawdopodobnie jakiś snajper ukryty na dachu lub na drzewie. Trwa wojna domowa. Mordują się ludzie. Walczą o swoją państwowość. Setki ofiar, także cywilów. Strzały słyszalne są przez cały dzień. Zwalone domy, dymiące ruiny, brudne dzieci, zapłakane matki. Czołgi są wszędzie. Ani chwili spokoju. Ciągłe napięcie. Życie na włosku.
Gwintowana lufa profesjonalnego karabinu snajperskiego PSG-1 nadała pociskowi ruch wirowy. Z prędkością około 800 m/s leciał w prostej linii do celu. Celu, którym był człowiek. Ubrany po cywilnemu przechodził właśnie przez ulicę. Nie wiem, dokąd szedł. Może po jedzenie albo wodę. Pociskowi zostało jeszcze 10 metrów. Mężczyzna słyszał strzał, ale było ich wiele. Nie wiedział, że śmiercionośny kawałek ołowiu, wymyślony przed wiekami przez niego samego, za kilka sekund prawdopodobnie unicestwi to wszystko, kim był, co myślał, widział i przeżywał. Snajper mierzył w głowę. Wyraźnie widział ją w lunetowym krzyżyku. Wtedy nacisnął spust. Strzelał do człowieka, bo walczył, by powstała jego ojczyzna.
…Pocisk znajdował się już tylko około centymetra od głowy mężczyzny. Złowrogi świst usłyszany został przed ułamkiem sekundy. Za chwilę kula powinna była przebić czaszkę, roztrzaskać mózg na wiele kawałków. Znaleziono by go w kałuży krwi. Ofiara wojny. Tak bywa. Ale nie. Stała się rzecz zdumiewająca. Wprost nie do pojęcia. Około pół centymetra od powierzchni potylicy pocisk nagle zamarł. Zawisł w powietrzu. Czas się jakby zatrzymał. Wszystko ucichło. Kula trwała w bezruchu…
Na drugiej półkuli ziemskiej dzieci bawiły się w piaskownicy. Właśnie budowany był okazały piaskowy zamek. Wymieniały się łopatkami, uklepywały wilgotne jeszcze ziarenka piasku, wystawiając języki. Słońce świeciło jasno. W kraju sąsiednim, w jakimś mieście był park. Wiele rozbuchanych zielenią drzew dawało przyjemny cień. Starszy pan szedł właśnie z psem na spacer. Zwierzę biegało radośnie obszczekując gołębie. Nieopodal mała wiewiórka rozglądała się ciekawie stojąc słupka pod drzewem. Miała czarne oczka i filigranowe różowe łapki. Do kwiaciarni na zupełnie innym kontynencie podszedł…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil marcak
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…