Inne · 4 min czytania
Kwarantanna - Prolog
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Nevil, teraz twoja kolej iść na wartę. - zawołał mężczyzna stojący przed namiotem. - Pozbieraj się szybko, bo będzie na ciebie, że mur zostaje bez ochrony. Żołnierz spojrzał na zegarek. Faktycznie było już południe. Wyszedł z śpiwora, wstał i założył buty. Namiot, w którym spał, był bardzo ciasny. Zrobiony ze skóry jakiegoś zwierzęcia, śmierdział bardzo mocno. W namiocie jedyne co było, to śpiwór na środku i mała szafeczka stojąca przy nim. Nevil wyszedł na zewnątrz. Było bardzo gorąco, słychać było ćwierkanie ptaków. Wokół rozpościerało się obozowisko. Małe namioty stały obok siebie w bardzo krótkich odstępach. Na wschód od obozowiska stał mur. Zbudowano go, żeby odgrodzić Alabamę od reszty państwa. Rozwój wirusa spowodował, że trzeba było objąć cały stan kwarantanną. W środku tego " więzienia " było istne piekło. Nie doprowadzano tam ani wody ani prądu. Regularnie co tydzień latały tam helikoptery, żeby zrzucić zapasy dla ludzi w środku. Czasem wrzucano tam groźnych przestępców, żeby zamiast spokojnie żyć w pierdlu, walczyli o życie. Naukowcy jak narazie nie potrafią nic zrobić. Ktokolwiek miałby kontakt z wirusem, od razu by się zaraził, więc pozyskanie próbek, bez rozprzestrzenienia się choroby jest niemożliwe. Nevil rozciągnął się i poszedł wzdłuż ścieżki do muru. Po drodze minął parę ognisk, przy których siedzieli inni wojskowi. Każdy żołnierz codziennie rano dostaje prowiant, którym jest : trzy jabłka, dwie dwulitrowe butelki wody, bądź soku (zależy od wyboru), parę kiełbasek do upieczenia na ognisku i kanapki. Po południu kucharze gotują obiad. W końcu doszedł do muru, wzdłuż którego zwisały liny w odległości około 5 metrów. Chwycił najbliższą i zaczął się wspinać. Po wspięciu, rozejrzał się. Mur nie był zbyt wysoki, wszystkim zależało tylko na jak najszybszym zapewnieniu bezpieczeństwa. W końcu wszystkie kraje świata…