Komedia · 4 min czytania
Larry Fottel i Kamień Frazeologiczny (fragment)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Larry postawił ładunki wybuchowe na stole, co nie było łatwe ze względu na ich znaczne ilości, które Pan T.P. żmudnie teraz liczył. Kiedy skończył zrobił typową zdziwioną minę. - Siedemdziesiąt cztery kilo. - oznajmił patrząc na stojących sztywno najemników – O sześć kilo za mało! - Szefie, nie policzył pan tego ładunku pod tym wielkim pudłem C4. - No dobra, więc siedemdziesiąt sześć. - powiedział Pan T.P. podnosząc się z wodnego łóżka. Larry zorientował się, że nadchodzi apokalipsa w wykonaniu jego mentora, odłożył więc ostatni ładunek i błyskawicznie odskoczył za metalowy parawan. Najemnicy najwyraźniej również wyczuli niebezpieczeństwo, bo powiedzieli: - Tyle odebraliśmy. W porządku? - Nic nie jest w porządku! - wybuchł Pan T.P. - Partacze! Dać się oszukać na granicy! Z kim ja muszę pracować... Dalszy wywód przerwał nagły kontakt telepatyczny. Pan T.P. natychmiast go odebrał. Szefie! Będą tu za ćwierć sekundy! Uciekajcie! Jasna kupa! Rozległo się uderzenie do drzwi. Całe szczęście były porządnie zaryglowane. - O w mordę! Już są! - powiedział Pan T.P., tuż przed tym jak metalowe drzwi wraz z ryglem, framugą i sporą częścią ściany wleciały do pomieszczenia. Gdy tylko kurz opadł ich oczom ukazał się Szyna – najlepszy przyjaciel Pana T.P., ze swym miotaczem promieni laserowych. Szyna był zwykłym człowiekiem z metalową prawą dłonią. Zwykle wyglądał jak czarny charakter z drugorzędnego filmu akcji. - Spoko. Wpadli w pułapkę. - wyjaśnił Szyna. Pół godziny później Larry siedział wraz z Szyną i Panem T.P. na tylnym siedzeniu w wyładowanej po brzegi karecie taxi. Pan T.P. zwrócił się do ucznia: - Ostrzegam cię, tym razem ma się nie powtórzyć żadna wpadka. Problem polegał na tym, że ostatnio Larry miał pecha co do misji powierzonych mu przez mentora. Kiedyś gdy tworzyli nierdzewiejące pole magnetyczne Larry pod wpływem osłabienia wynikającego z całodziennego noszenia kamieni brukowych (karne prace…