Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Wojna · 5 min czytania

Las

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Zrobiwszy parę kroków stanąłem, mocniej przycisnąwszy karabin do ramienia, przez chwilę nasłuchiwałem lasu. Chodzili po nim i było ich wielu, może nawet pluton- tylko tego byłem pewien, słysząc setki różnych dźwięków. Z każdej strony ktoś skradał się w moim kierunku. Potrafili się skradać, jedyne odgłosy jakie wydawali to łamanie delikatnych gałązek, ocieranie się o gałęzie drzew, gniecenie poszycia. Ale słyszałem ich, byli coraz bliżej. Postanowiłem przyklęknąć i choć chwilę odpocząć, gdy troszkę się zniżyłem coś strzeliło mi w stawie kolanowym, głośno, niezwykle głośno. Musieli to słyszeć. Wreszcie oparłem kolano na ziemi. Starałem się oddychać tak spokojnie, jak tylko mogłem, ale poczułem, że potrzebuję coraz więcej powietrza, musiałem wziąć spazmatyczny wdech. Wszyscy go usłyszeli, teraz na pewno idą w moim kierunku. Zerknąłem na zegarek, ale w bladym świetle księżyca, rozproszonym dodatkowo przez gałęzie drzew nie mogłem odczytać godziny. Bałem się podświetlić zegarek, to byłoby szaleństwo, nawet w tej szalonej rzeczywistości. Na karabinie miałem latarkę o mocy reflektora samochodowego, ale wiedziałem, że jeśli jej użyję, to na chwilę przed śmiercią. Musiało być koło trzeciej, jeszcze najwyżej godzina do świtu. Najwyżej godzina, musiałem to sprawdzić, zaryzykowałem, osłoniłem zegarek drugą ręka i przyświeciłem. Była 12:04. Poczułem, że znów się trzęsę, ale teraz w inny sposób. Co jakiś czas, w miarę regularnie przechodził przeze mnie potworny dreszcz, powodując impulsywne skurcze w rękach i nogach. Przez chwilę starałem się z tym walczyć, mocniej ściskając karabin, ale było to bez sensu. Dałem za wygraną, zniósł bym to jeszcze, gdyby nie oddech. On także zaczynał się trząść, nie mogłem spokojnie nabrać powietrza w płuca, wdychając wydawałem odgłos jak zacinająca się płyta. Czy to już szaleństwo? Ile jeszcze mogę znieść?- zapytałem się w myślach. Ale już niedługo, zbliżają się. Czy śmierć może być gorsza, niż to, co teraz przeżywam? Ciepło, przeraźliwe ciepło ogarnęło moje wnętrzności, zmierzając ku dolnej części kręgosłupa, gdzie okrutnie ukłuło mnie, materializując mój strach. Usłyszałem pęknięcie gałęzi. Ktoś był blisko, tak blisko jak jeszcze nigdy dzisiaj, po mojej lewej ręce. Wiedziałem, iż

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Las — czytnik · opowiadania