Przygoda · 6 min czytania
Las Cieni
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
- Spójrz Nico. Co się tak mieni? Jakby światło odbite od tafli jeziora. O tam. Między drzewami.
- Widzę Nino. Ale za nic w świecie tam nie pójdę. Choćby to był największy i najcenniejszy skarb. Dobrze wiesz że do tego lasu nikt nie chodzi. Jest przeklęty. Wielu stamtąd nie wróciło a ci którym się to udało nie chcą nic mówić lub nie pamiętają. W każdym bądź razie lepiej omijać to miejsce szerokim łukiem.
- Wiem Nico. Jednak spójrz tylko. Jest piękny słoneczny dzień. To zwyczajny las. Jak każdy inny. Słyszysz ptasi śpiew? Czujesz zapach leśnego mchu przywianego przez wiatr? Nie ma się czego bać. Wejdziemy tylko na chwilę. Sprawdzimy co tak błyszczy. Przecież to na samym skraju. No chodź. Chyba nie pozwolisz mi iść samej?
- Och Nino. Czemu ty zawsze masz takie pomysły? Dobrze wiesz że rodzice zabronili nam tam się bawić; jak każdemu dziecku w wiosce. Ten zakaz dotyczy wszystkich. Zresztą i tak nikt go z własnej woli nie złamie jeśli nie zamierza pakować się w kłopoty. Nigdzie nie idę i Tobie też pójść nie pozwolę.
-A co zrobisz? Zwiążesz mnie? Cykor... No to do zobaczenia. Ja w przeciwieństwie do Ciebie czasem lubię wpakować sie w samo centrum kłopotów ale przy okazji odkryć coś nowego. Mówiąc to Nina już biegła w stronę tajemniczego światła w Lesie Cieni.
Nico stał zdezorientowany. Przez chwilę patrzył na szybko oddalającą się dziewczynę. Wiedział że jak się na coś uprze to żadna siła jej nie powstrzyma. Wiedział że od dawna ją kocha i że od najmłodszych lat to ona prowadziła go swoimi szlakami. Ale był przy niej. Teraz też nie mógł postąpić inaczej. Przeklął w myśli i pobiegł za nią.
Część 22 / 2
*****************************
Nina biegła prosto w stronę światła. Nie słyszała nic prócz swojego serca i przyspieszonego oddechu. Była pewna że Nico wrócił. Zostawił ją. Ale to nic. Skoro stchórzył nie był jej wart. Jednak ta myśl jakoś dziwnie kłuła w sercu. Nie. Nie będzie nad tym teraz myśleć. Chęć i nieprzeciętna ciekawość życia popychały ją na przód.
Biegła już dość długo ,a światło wcale się nie przybliżało co ją nieco zdziwiło i lekko zaniepokoiło. Mimo to nie zawróciła. Duma jej nie pozwalała. "Przecież nie zabłądzę. Jest dzień. Prosta droga za mną." W tym momencie się obejrzała. Była całkiem sama. Nie słyszała już śpiewu ptaków, szumu drzew; nic. Co dziwniejsze droga którą tu przybiegła jakby się skurczyła, zarosła. Drzewa jakoś się zacieśniły. Ich korony zasłoniły niebo. Nina zatrzymała się. Nie wiedząc sama po co kilka razy zawołała Nico jakby w nadziei że zaraz przy niej stanie. I jak zawsze razem znajdą jakieś wyjście. Potem leżąc na łące on będzie łachotał ją w piętę i oboje będą się z tego śmiać.
Niestety rzeczywistość była inna. Las wydawał się teraz zdecydowanie nieprzyjazny. Tylko te światło pozostało niezmienne. Jego źródło wciąż znajdowało się przed nią gdzieś między drzewami. Mimo to zawrócić w tym momencie byłoby śmiesznie. Z tym postanowieniem ruszyła dalej.
"To już tak blisko. Weszłam tu po to by to sprawdzić i tak też…