Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 5 min czytania

Las Żelzanych Księżyców - rozdział 2

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

ROZDZIAŁ 2

Łucja ocierając gorzkie łzy wpatrywała się w swoje odbicie. Z maleńkiego lusterka spoglądała na nią pokiereszowana twarz szesnastoletniej dziewczyny. Prosty, zadarty nosek miał na całej długości paskudną szramę. Broda i czoło były w równie opłakanym stanie. Przygładziła bezwiednie brązowe, sięgające ramion włosy i obejmując rękoma kolana rozsiadła się na parapecie. Zapatrzyła się przez okno. Rozciągał się z niego widok ponad mury ogradzające ziemię babci Elizy. Droga do miasta prowadziła przez wartki strumyk, a następnie polną ścieżką na główną ulice. Majaczyła ona gdzieś daleko, za złotymi polami pszenicy po jednej stronie wiejskiej dróżki i zielonymi pagórkami z drugiej. Ogród starej posiadłości babci był zaniedbany i zarośnięty chaszczami. Jedynie kamienna ścieżka była widoczna spomiędzy bujnych traw. Łucja usłyszała stłumiony głos starszego brata, a chwile później drzwi do pokoju, w którym się znajdowała otworzyły się. Do pomieszczenia wszedł Jacek z wodą utlenioną w jednej ręce a plastrami i watą w drugiej. Usiadł naprzeciw siostry na szerokim parapecie i podał jej podstawowe przybory pierwszej pomocy. -Pomyślałem, że się przyda – bąknął, wyglądając przez okno. Łucja niechętnie zabrała się za obmywanie małych ranek – Mama prosiła, żeby ci przekazać, że mamy posprzątać ten bałagan w piwnicy. -Przepraszam? – Warknęła nieprzyjemnie dziewczyna z watą przy czole – Ja przewróciłam tę szafę? Wybacz, ale nie mam zamiaru się kajać, kiedy to wszystko wina Macieja! -Wolisz się cały czas z nią kłócić? – Zapytał rezolutnie Jacek, zabierając się za obdzieranie framugi z odchodzącej farby. -Wole, żeby było jak dawniej – zaczerwieniła się Łucja, chowając swoje rumieńce ze lusterkiem. Jacek spojrzał na nią zdezorientowany, nie wiedząc, czy wypytywać dalej, czy siedzieć cicho. Po chwili Łucja ponownie się odezwała: - Widzisz, mam wrażenie, że mama z dnia na dzień coraz mniej mnie lubi. Dziewczyna sapnęła cicho. Nie mogła uwierzyć, że zwierza się swojemu o rok starszemu bratu. -Głupoty pleciesz – palnął Jacek niepewny, co powinien zrobić. -To są fakty. Dzisiaj nawet mnie słuchać nie chciała – przypomniała mu uprzejmie Łucja, wspominając scysje z matką. -Była zdenerwowana – bronił swojej rodzicielki Jacek. -Ostatnio często jest zdenerwowana – prychnęła dziewczyna odwracając ostentacyjnie głowę. Wbrew własnej woli spuściła ją, wpatrując się w swoje brudne adidasy – A mi się za to obrywa. Jacek zamyślił się na moment. Bawił się…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Las Żelzanych Księżyców - rozdział 2 — czytnik · opowiadania