Rodzina · 5 min czytania
Łata
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
– Łata! – Przybiegła od razu, merdając wesoło ogonem, z wywieszonym jęzorem i radosną wiernością w oczach.
Poczciwe psisko! Wygląda jak pokraczna krzyżówka owcy z cielakiem, strasznie pocieszny mieszaniec. Ile to już lat? Pamiętam tylko, że to było jakoś wiosną, wszystko kwitło i powietrze było aż ciężkie od intensywnych woni. Przypętała się nie wiadomo skąd – i została, mimo że Olga początkowo była przeciw.
Olga… Moja Najdroższa Olga…!
To spadło na mnie jak grom z jasnego nieba. „Ma pani raka” – powiedział onkolog siedząc naprzeciwko nas w swoim gabinecie – „Trzy, może cztery miesiące, nie więcej.”. Czułem się jakby zawalił mi się świat, spojrzałem na Olgę przerażony – a Ona uśmiechnęła się tak pięknie jak tylko Ona potrafiła i powiedziała: „No, jeśli masz sobie poradzić beze mnie to chyba muszę zdążyć nauczyć Cię paru rzeczy!”.
Zdążyła. A potem odeszła, we śnie. Nie cierpiała.
Część 22 / 2
– Tatusiu, jesteśmy głodne! – Wiem, ja też. Pobawcie się na razie z Łatą, niedługo będzie kolacja. Dzisiaj wreszcie coś zjemy, na pewno!
Zostałem sam z Łajką i Tatianą – i z tym kochanym kundlem. Radziłem sobie jak potrafiłem, z biegiem czasu coraz lepiej. Bardzo się do siebie zbliżyliśmy z dziewczynkami. Potrzebowaliśmy się, łataliśmy nasze zranione, podziurawione bólem serca… A gdy sami nie dawaliśmy już sobie rady, zawsze zjawiała się Łata, kładła mi łeb na kolanach albo zaczynała lizać dziewczynki po buziach – i powracała radość, i wszystko było dobrze.
Ale tym razem nic tu po psiej przyjaźni. Już któryś dzień muszę patrzeć, jak moje córeczki głodują, i mogę je tylko zbywać. Widzę, jak robią się coraz bardziej osowiałe i słabe, jak już nawet nie mają siły się bawić. Susza pochłonęła wszystko, nie zostało nic. W telewizji mówią coś o pomocy dla regionów objętych klęską, ale każdy u nas dobrze wie że to tylko takie gadanie. Gubernator siedzi w swoim miejskim pałacu i nie ma najmniejszej ochoty przyjeżdżać do jakiejś stepowej wioski. Boże, co z nami będzie…?
– Hau! – tak, na ciebie zawsze mogę liczyć kochana, wiem! A ja nawet nie mam ci się jak odwdzięczyć, nie mam nic do jedzenia! Mogę Cię tylko pogłaskać… – Tatusiu, zjemy coś? – Może jutro moje skarby. Tak, jutro na pewno objemy się jak na dworze u Cara! A teraz już idźcie spać, zaczyna się ściemniać. Ja niedługo przyjdę.…