Łata
Konwencjonalny początek - zaskakujący koniec. O poświęceniu...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
– Łata! – Przybiegła od razu, merdając wesoło ogonem, z wywieszonym jęzorem i radosną wiernością w oczach.
Poczciwe psisko! Wygląda jak pokraczna krzyżówka owcy z cielakiem, strasznie pocieszny mieszaniec. Ile to już lat? Pamiętam tylko, że to było jakoś wiosną, wszystko kwitło i powietrze było aż ciężkie od intensywnych woni. Przypętała się nie wiadomo skąd – i została, mimo że Olga początkowo była przeciw.
Olga… Moja Najdroższa Olga…!
To spadło na mnie jak grom z jasnego nieba. „Ma pani raka” – powiedział onkolog siedząc naprzeciwko nas w swoim gabinecie – „Trzy, może cztery miesiące, nie więcej.”. Czułem się jakby zawalił mi się świat, spojrzałem na Olgę przerażony – a Ona uśmiechnęła się tak pięknie jak tylko Ona potrafiła i powiedziała: „No, jeśli masz sobie poradzić beze mnie to chyba muszę zdążyć nauczyć Cię paru rzeczy!”.
Zdążyła. A potem odeszła, we śnie. Nie cierpiała.
– Tatusiu, jesteśmy głodne! – Wiem, ja też. Pobawcie się na razie z Łatą, niedługo będzie kolacja. Dzisiaj wreszcie coś zjemy, na pewno!
Zostałem sam z Łajką i Tatianą – i z tym kochanym kundlem. Radziłem sobie jak potrafiłem, z biegiem czasu coraz lepiej. Bardzo się do siebie zbliżyliśmy z dziewczynkami. Potrzebowaliśmy się, łataliśmy nasze zranione, podziurawione bólem serca… A gdy sami nie dawaliśmy już sobie rady, zawsze zjawiała się Łata, kładła mi łeb na kolanach albo zaczynała lizać dziewczynki po buziach – i powracała radość, i wszystko było dobrze.
Ale tym razem nic tu po psiej przyjaźni. Już któryś dzień muszę patrzeć, jak moje córeczki głodują, i mogę je tylko zbywać. Widzę, jak robią się coraz bardziej osowiałe i słabe, jak już nawet nie mają siły się bawić. Susza pochłonęła wszystko, nie zostało nic. W telewizji mówią coś o pomocy dla regionów objętych klęską, ale każdy u nas dobrze wie że to tylko takie gadanie. Gubernator siedzi w swoim miejskim pałacu i nie ma najmniejszej ochoty przyjeżdżać do jakiejś stepowej wioski. Boże, co z nami będzie…?
– Hau! – tak, na ciebie zawsze mogę liczyć kochana, wiem! A ja nawet nie mam ci się jak odwdzięczyć, nie mam nic do jedzenia! Mogę Cię tylko pogłaskać… – Tatusiu, zjemy coś? – Może jutro moje skarby. Tak, jutro na pewno objemy się jak na dworze u Cara! A teraz już idźcie spać, zaczyna się ściemniać. Ja niedługo przyjdę.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil amos1984
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…