Inne · 2 min czytania
Latające skrzydełka
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kurcze, właśnie wrzuciłem skrzydełka do zamrażarki, a nie zapytałem czy nie mają ochoty polatać po raz ostatni przed zamrożeniem, a potem przed wyciągnięciem, a potem przed nasmarowaniem przyprawami, a potem przed upieczeniem na złociście, chrupko, przepysznie... I tu przypomina mi się pewna dawna już historia. Mieszkałem wtedy w wielkim mieście, na dużym osiedlu, w średnim bloku i w małym mieszkaniu, którego jedyną zaletą były piękne widoki z piętnastego piętra na śliczne zachody słońca. Pamiętam, że to była wiosna, pamiętam, że przyszli goście, że chciałem im upiec skrzydełka i że nie zdążyłem, ponieważ goście zbyt szybko odkręcili podarki. Przypominam sobie jak dziś tę sałatkę na stole, kieliszki wypełnione przezroczystym płynem i rozmowy przy papierosie i częstych toastach. Następnego dnia, gdy scenariusz bardzo uroczo został powtórzony, tylko przez moment przemknęło mi przez myśl, że