Historia · 5 min czytania
Legenda o Boguszowicach
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Dziadku, dziadku – wołały dzieci. – Opowiedz nam jeszcze raz legendę o Boguszowicach. - Oj, wnuczęta moje – odrzekł dziadek. – Jestem zmęczony ciągłymi opowieściami o powstaniu naszej dzielnicy, mimo iż bardzo lubię to opowiadanie. Cieszę się, że interesujecie się historią. Słuchajcie i postarajcie się być grzeczni.
Historia ta nie działa się dawno, dawno temu. Miejsce wydarzeń nie leżało za siedmioma górami, morzami i lasami. Postaci z tej opowieści nie posiadają nadludzkich mocy i nie pokonują smoków, ani innych stworów. Tak naprawdę, wszystko to wydarzyło się w krainie, zwanej dzisiaj Górnym Śląskiem. Jest rok 906 po narodzeniu Chrystusa. Trójka Wielkomorawskich misjonarzy wybiera się z misją do pogańskiego kraju Polan, rozpoczynając swoją wędrówkę, od ziem południowych. Wraz z chrześcijanami szli wojowie, którzy zmuszali pogan do przyjęcia chrztu, kiedy ci nie chcieli przestać wierzyć w swoich bogów. Krzewiciele wiary chrześcijańskiej przybyli przed kilkoma laty do miasta Rybnika. Na ich czele stał wtedy Osław, uczeń Metodego. Postawił on krzyż na niskim wzniesieniu, nazwanym później Górką Cerekwicką. To właśnie w tym miejscu stało pogańskie miejsce kultu rybniczan – ołtarz ofiarny i święte drzewa. Wracając do naszych misjonarzy, którzy właśnie przybywali na ziemie rybnickie, by sprawdzić, czy pogaństwo nie powróciło jako stała wiara mieszkańców Rybnika. Tej grupie przewodził Bogusz. Kiedy jego wyprawa znajdowała się około dziesięciu kilometrów na południe od Rybnika, zaczął padać rzęsisty deszcz. - Musimy przeczekać deszcz – rzekł Bogusz. – Potem ruszymy w dalszą drogę. - Moim zdaniem powinniśmy rozbić tutaj obóz – zaproponował jeden z misjonarzy. - Każ ludziom skryć się w pobliskim lesie – powiedział inny kapłan. Bogusz zwołał ludzi i nakazał im, by ci pobiegli do lasu, by uniknąć przemoczenia. Ze skroplonych chmur lało coraz silniej. Gdzieniegdzie potworzyły się szerokie kałuże. Kolejne krople deszczu dołączały do pozostałych i odbijając się od powierzchni kałuży, mieszały się z nią. Niektóre liście drzew były mokre. Krople deszczy zatrzymywały się na liściach o nierównych kształtach. Inne kropelki uderzały o powierzchnię liścia z taką siłą,