Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 3 min czytania

Legenda z kraju o nierównych brzegach

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Legenda z kraju o nierównych brzegach

„Był w którymś wieku dzień, który trwał całe stulecia.”

La-rum, la-rum,

brzmiał odgłos unoszący się nad dywanem z konopi i spalonych kłosów.

La-rum, la-rum,

wibrowało na środku pokoju w sobie, choć z perspektywy złotej klatki z piór i łoża kozła, trochę jednak z boku, na płaszczyźnie ukośnej, a jakby ciągle takiej samej, falującej oceanem luster, obryzganych pergaminowym wnętrzem.

La-rum...,

uniósł się dźwięk aż pod zapadnięty sufit. Wąż przeciągnął się ospale, spadły mu łuski z powiek, co kryły jaskinie niespełnień, jakkolwiek przedzierzgnęły się w błyszczące okrycie hebanu czy cedru, i poczuł, że już tu był, choć nie poznawał niczego, nic było mu bowiem bliskie, tak jak bliski był mu wielowiekowy sen za starą szafą z futrami z zajęczych zawodzeń, za kurzem i wilczym głodem wieczności.

La...la? Coś tu jednak jest nie tak...

Magiczne zaklęcie nie działało. Rozpaliło się na krótkie mgnienie, po czym zająknęło się cietrzewim rechotem i upadło w błota liżące stopy i jagnięce łydki. W tym wymiarze nie był już dawno, eony, lata temu, porzucił go, zaciągając głuchą umowę z czasem, gdy rasa tu mieszkająca, absorbująca i niebezpieczna, pijąca soki, nektary rozpusty, wyjałowiła go z magii, zachwytów, rapsodii trwania poprzez burze i chmurne odmęty.

Ską

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%