Inne · 3 min czytania
Lekcja niemieckiego
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Godzina 12.30- rozpoczyna się lekcja języka niemieckiego. Do sali energicznym krokiem wchodzi rudowłosy, krótko ostrzyżony profesor. Szmer w klasie ustaje, daje się wyczuć wyraźne napięcie. Prymus z pierwszej ławki powtarza ostatnie słówka, mimo woli gapiąc się na innych z pewną wyższością. Z tyłu klasy nastrój przygnębienia, oczekiwania na ‘wyrok’. Siedzimy nieruchomo spoglądając bezmyślnie w blat ławki. Nikt nawet nie śmie spojrzeć w oczy Szewczyka. Ten spokojnym ruchem ręki otworzył dziennik i sprawdził obecność. Mało nas dzisiaj- pomyślałem. Zwiększa się prawdopodobieństwo, że pójdę do odpowiedzi, a nie umiałem na dzisiaj. Już od samego rana czułem strach przed lekcją niemieckiego. Wychodząc z domu pożegnałem się z tatą obojętnie, gdyż wcześniej ostro się z nim pokłóciłem. Zamknąłem drzwi od mieszkania czując smutek i zmieszanie. Nic dziwnego, w końcu szedłem na niemiecki, na przysłowiowe ścięcie. Będąc już na ulicy usłyszałem, jak ojciec zawołał, że zapomniałem śniadania, jednak udałem, że nie słyszę. Nie miałem ochoty rozmawiać z nim po porannej kłótni. Dwie lekcje poprzedzające niemiecki minęły bardzo szybko. Strach sprawił, że nie mogłem skupić się na wykładach. Byłem jakby nieobecny, czułem coś co się zbliża, jednak nie mogłem temu zapobiec w żaden sposób. Na chwilę przed niemieckim odczułem ogromny żal, przecież mogłem się wczoraj nauczyć, ale czy to na pewno niemiecki spowodował ten ból? Pomyślałem o ojcu, znowu zachowałem się wobec niego bezczelnie. Po raz…