filozofia · 6 min czytania
Listonosz
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 4
LISTONONOSZ
Dzwonek u drzwi: pan listonosz. Ten sam od lat – pan Józio.
-Przyniosłem kolejną rentę – bardzo się cieszę, panie Adamie, bardzo się cieszę.
Zawsze miał dla mnie miłe słowo – zawsze. I w zanadrzu opowieści ze swojego życia. Do emerytury zostało trzy lata, historii miał zatem bez liku.
-Bardzo się cieszę - powtarzał teraz. I nic poza tym, tylko ta radość na ustach. Usiadł na fotelu - i nic. Tylko te dwa słowa - Cieszę się, cieszę się.
Zapadło krępujące milczenie. Nad nami tykał ścienny zegar, plamy słoneczne balansowały między zegarem a kontaktem, radio szumiało piosenkami.
Co tu robić? Co powiedzieć? A właściwie - co się stało? Dlaczego tak się dziwnie zachowuje?
Część 22 / 4
Muzyka w radio zamilkła, usłyszeliśmy długi sygnał oznaczający pełną godzinę. Pan Józio zaksztusił się. Zapytałem:
-A co to się dzieje?
Nie odpowiedział - wyjął pieniądze z torby - zaczął je metodycznie liczyć. Pięćdziesiąt, sto, sto dwadzieścia, dwieście - podsunął banktoty bez słowa. Podpisałem przekaz pocztowy. Zaryzykowałem pytanie:
-Podobała się ksiązka?
W absolutnej ciszy, nie licząc wiadomoci w radio, podał mi biografię Fryderyka Chopina napisaną przez Bogusława Kaczyńskiego. Trzymał ją w służbowej torbie, i tylko czekał na mój sygnał. Westchnął.
-Co się stało?- zapytałem.
-Nie przeczytała do końca.
Część 33 / 4
-Kto nie przeczytał? - chciałem się upewnić.
-Jadzia, żona ... umarła dwa tygodnie temu, nagle - bez jakiegokolwiek znaku ...
Zrobiłem ruch - chciałem wyłączyc radio. Tak trzeba uczynić, gdy jest żałoba w rodzinie - a pana Józka traktowałem przecież jak rodzinę.
Zauważył mój sygnał, ale uspokoił mnie:
-Nie, nie przeszkadza mi - Jadzia lubiła muzykę.Krystynę Giżowską. Prońko, Irenę Santor. - westchnął - i bez żadnego powodu zmienił temat - ale najbardziej lubiła wiosnę. Pod naszym blokiem rośnie mlecz, ktoś posadził drzewa owocowe - jak na wsi, no i trawa - Jadzia lubiła chodzić boso po tej trawie - wie pan, pochodziła ze wsi, Łukomie koło Sierpca.
Nie przerywałem, nie śmiałem - choć bardzo dobrze znałem życiorys pana Józia i jego żony, każdy szczegół, każdą ścieżkę ich życia.
Część 44 / 4
Mówił dalej:
- Nie zdążyła przeczytać - tak jakby nie chciała przeczytać o śmierci Chopina, bo sama ją niedługo dozna; wie pan, tydzień przed śmiercią odłożyła tego Kaczyńskiego i powiedziała, że ma tyle spraw na głowie, że doczyta póżniej - i tylko kurz wycierała z tej książki - żeby nie zapomnieć, gdzie leży ...
Zadałem pytanie:
- Ile zostało pani Jadzi do końca książki?
Nie odpowedzial, płakał.
Zadzwonił telefon. Przeprosiłem listonosza - aparat stał