Psychologia · 3 min czytania
Lot trzmiela
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Emocje powoli opadały.
Mogła sięgnąć po cukierniczkę. Nie mogła sobie przypomnieć ile słodzi herbatę.
Opisywał jakieś tajemnicze zjawisko dotyczące tektoniki Afryki Wschodniej. Jakiś naukowiec. W telewizji.
Włączyła telewizor bezwiednie. Niemal nieświadoma tego, że znalazła się w salonie. Nie włączyła go dla zabicia czasu. Nie był jej wrogiem, nie był też sprzymierzeńcem. Właściwie to opuściła czas. Porzuciła go cicho i bez gniewu. Czas się oczywiście tym nie przejął i nadal spoglądał w cyferblat zegarka. Jej nie było już stać na taki wysiłek.
Część 22 / 2
Telewizor nie był włączony dla siebie samego. Ale nie był też po to, by na niego patrzeć. Był włączony by mogła patrzeć przez niego. Kolejne ujęcia i głos narratora dobiegający wprost z Afryki pozwalał jej patrzeć dalej. Wyjść poza nużący czas i równie niedorzeczną przestrzeń. Ściskając w rękach kubek gorącej, gorzkiej herbaty patrzyła jak jej życie runęło w gruzach.
Wcale nie zaczęło się niewinnie. Trudno też mówić o zbiegach okoliczności. Po prostu stało się.
Przede wszystkim miała dość swego męża. Pamiętał o niej tylko w nocy i kiedy mógł okazać swoją zazdrość. Wtedy bywał nawet hojny. Częściej – brutalny. Nie o to jednak chodziło. Przynajmniej nie tylko o to. Jej rodzina stała się zbiorem interakcji. Zmęczonych,…