Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 7 min czytania

Lotar

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Pojawiło się ich więcej. Otaczali starca. Brudni i śmierdzący przyglądali się z niepokojem intruzowi, zaskoczeni jego niespodziewanym pojawieniem w ich jaskini. Prymitywni, w większości nieuzbrojeni, choć ciężko takim nazwać szczurołaka z ostrymi jak brzytwa pazurami i szczęką pełną potężnych kłów. Człowiek szedł spokojnie w obranym przez siebie kierunku, nie zwracając na nich zbyt wielkiej uwagi. Drewniany kostur z trzema przymocowanymi do szczytu czaszkami, który dzierżył w ręce, stukał głucho w rytm jego kroków. Kolejnych kilkadziesiąt istot wypełzło z zakamarków. Gęsta ślina kapała im z paszcz. Obnażyły kły. Starzec zwolnił krok, stanął pośrodku jaskini. Otaczający go krąg rządnych krwi istot zacieśnił się. Zbliżali się do niego głośno powarkując. Przed szereg wypchnął się szczurołak o olbrzymiej posturze i gęstym, czarnym futrze. Spośród reszty wyróżniała go narzucona na grzbiet podarta, krwiście czerwona peleryna i diadem. Wysadzany klejnotami, szczerozłoty i błyszczący, tworzący groteskowy widok leżąc na łbie potwora. Szczurołak zmierzył człowieka wzrokiem. Podniósł łapę, wskazał nią starca i wrzasnął. Całe stado, tylko czekające na ten sygnał, rzuciło się do ataku. Starzec stuknął kosturem w ziemię, wyzwalając przygotowane uprzednio zaklęcie. Jego ciało błyskawicznie pokryły płomienie, które w następnej sekundzie buchnęły oślepiająco i rozprzestrzeniły po całej jaskini, spopielając wszystko co napotkały na swojej drodze. W kilka sekund, było po wszystkim, na powrót zapanował półmrok. Większość szczurołaków zginęła natychmiast, część wiła się w agonii. Nieliczni, których nie dosięgnęły płomienie, rzucili się do panicznej ucieczki. Starzec podszedł do bryły spalonego mięsa tuż przed nim i podniósł leżącą, teraz pokrytą cieniutką warstwą sadzy, koronę. Przetarł jej powierzchnię i w błyszczącym fragmencie dostrzegł swoje pozbawione emocji oblicze. Schował ją pomiędzy szaty i ruszył w kierunku niewielkiej groty po przeciwległej stronie jaskini, omijając zręcznie nadpalone szczątki. Laska stukała głucho w rytm jego kroków.

***

- Wyjdź – rzucił beznamiętnym głosem w kierunku ciemnego kąta jaskini. Po kilkunastu sekundach ciszy przerywanej jedynie odgłosem wody kapiącej ze sklepienia, zniecierpliwiony kapłan podniósł laskę i wycelował jej końcem w pozornie pustą przestrzeń. Oślepiająco jasna błyskawica pomknęła w tamtym kierunku. Ciszę rozdarł krzyk. To było pierwsze ostrzeżenie - powiedział starzec opuszczając laskę - drugiego nie będzie. Daję Ci trzy sekundy. Nie minęły dwie, a w pozornie pustym rogu pojawił się szczurołak. Niewielkich rozmiarów i wyjątkowo wynędzniały, nawet biorąc pod uwagę specyfikę jego gatunku. Skulony pod spojrzeniem starca wydawał się jeszcze mniejszy. Usiłował coś powiedzieć, ale z jego gardła wydobył się jedynie słaby skrzek. Przełknął ślinę i spróbował jeszcze raz. – Ppppppachnie…. jjjja…. jjjjja nieeee chciałchem… ja naprchawdche….. – Kto ci to rozkazał?. – Głos Lotara był beznamiętny, pytając patrzył głęboko w oczy szczurołaka, który mimo iż gorąco tego pragnął, nie był w stanie odwrócić wzroku – Mów Mantuok. Nie okłamiesz mnie, a ja nie spytam ponownie – Lotar szedł powoli w jego kierunku – Nigdy nie zrozumiem takich jak ty. Cóż takiego ci obiecał, że ośmieliłeś się mnie okraść. A może ci groził? Powiedz mi wiec, cóż może być według ciebie straszniejsze niż mój gniew. Znałeś tych, którzy stanęli na mojej…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%