Fantasy · 6 min czytania
Łowcy Smoków: Rozdział 4
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rozdział 4: W chacie Godwena
Selvan obudził się ze snu. Śniła mu się matka. Była w wiosce i patrzała na niego matczynym, troskliwym spojrzeniem. Ale teraz już jej nie ma… i nie będzie. Był oszołomiony. Pamiętał tylko, że widział kogoś przemykającego w lesie, a potem…ból. Teraz leżał na łóżku, tak niewygodnym że od spania na nim wszystko go bolało. Pokój był dość przytulny. Na środku znajdował się mały stolik, a obok krzesło. Powoli wstał i się rozejrzał. Za oknem było jasno, więc musiało być wcześnie. Chłopak doszedł do drzwi i otworzył je. Był w kuchni. Na stole leżało kilka kromek chleba, smażona ryba i jakaś dziwnie wyglądająca sałatka z warzyw. Był bardzo wygłodniały. Podszedł do stołu, usiadł na krześle i zaczął jeść. Gdy zjadł następny kęs, usłyszał krzyk. - TY SZUMOWINO! KAZAŁ CI KTOŚ TO JEŚĆ! Selvan zobaczył człowieka wpadającego do kuchni z nożem, którym wymachiwał na wszystkie strony. Chłopak się przestraszył i wyskoczył z krzesła pod ścianę. - Ja… byłem głodny – zaczął Selvan – nie wiedziałem …że to…pana. - NIE WIEDZIAŁEŚ?!- krzyknął mężczyzna. Miał długie czarno-siwe włosy i zielone oczy. Ubrany był w czarne szaty – A ZAPYTAŁEŚ, CZY MOŻESZ?! - Nie.. a naprawdę przepraszam. - Ty mały szczurze! Ale dobrze już. Jedz. – powiedział mężczyzna i odłożył nóż. Potem usiadł przy stole. – NO SIADAJ! Selvan szybko usiadł przy stole i wpatrywał się w nieznajomego. - ŻRYJ!!! Chłopiec zaczął szybko jeść. Bał się mężczyzny, a jedzenie w strachu i pośpiechu było nieprzyjemne. Gdy skończył jeść podniósł głowę i spytał: - Jak się tu znalazłem? Kim pan jest? - Trzasnąłem cię w łeb w lesie. Żebyś się nie stawiał. - Ale dlaczego… - Żeby cię żołnierze nie dopadli! Chłopcze opowiedz mi co się tam stało! - W wiosce? - Tak!!! I Selvan opowiedział mu co się wydarzyło w wiosce. Nie ufał mu. Myślał że jest zły i wyda go żołnierzom gdy się dowie tego co stało się z wioską, ale mówił bo się bał. - Więc to był smok powiadasz? – mężczyzna zamyślił się. - Tak…ale kim pan jest? – zapytał Selvan po raz drugi. - Paladynem! Byłem Paladynem. Zabijałem smoki, wilkołaki, gobliny i inne plugawe stworzenia! Nazywam się Godwen. Mogę ci zaufać? Selvan słyszał o paladynach. Z opowieści dziadka wynikało, że paladyni są ludźmi światła i bronią tego co dobre i prawe. Jednak zła na świecie było za dużo i paladyni musieli zakończyć swoją działalność. - Czemu o to pan pyta? Raczej ja powinienem zapytać o to – powiedział Selvan. - Możesz mi zaufać bo chce ci pomóc. Ale oczywiście zrobisz jak będziesz uważał. I nie mów mi na pan, rozumiesz?! Mów mi Godwen. - Dobrze…ymmm… jeżeli ja mogę ufać pa… tobie to ty mi też. – powiedział niepewnie chłopak. - Świetnie! A teraz powiedz mi czy umiesz walczyć? - Ja…to znaczy…dziadek mnie uczył. Troche… - Zobaczmy więc czy byłeś pilnym uczniem – rzucił Godwen i wstał. Poszedł do szafy i wyciągnął z niej dwa miecze, dwie włócznie i dwie tarcze – masz! - rzekł i rzucił Selvanowi oręż. Chłopak…