Fantasy · 5 min czytania
Łucznik 4
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wspomnienia... W Mycocie, północnym mieście nordlingów, łucznik nie miał sobie równych. Tłum zbity w ciasną ciżbę, niczym wodne nenufary na tafli wodywiwatował, rzucał pochlebstwami urzeczony zachwytem. Rzucano też kurwami. Podle szerokiej ławnicy dla widowni stało wysokie na sążeń podium dla króla i jego najbliższych dostojników. Znalazł się wśród nich między innymi kapłan, rajca królewski, ulubiony cukiernik jego wysokości i od liku wielmożów i szlachty. - Proszę zważyć, mój miłościwy panie, jakoby tylu łuczników zjechało się do naszego miasta, a ten jeden, psiamać, jakby z nieba spadł - prawił z zapałem gruby baron de Malchy. - Otóż łuk jego, chodź... Rozległ się ogłuszający wrzask - wspominany na podium łucznik wszedł w szranki strzeleckie i podniósł swój zadziwiająco mały w porównaniu do łuków reszty zawodników Centar. - Cichajcie, baronie - rozkazał król Dagomir. - Właśnie... Nikt nigdy nie dowiedział się, co tak naprawdę miał zamiar powiedzieć król Dagomir. Strzała opuściła siodełko Centara z kocią gracją, jakby płynęła nagle porwana zbyt silnym nurtem rzeki. Cichy brzęk cięciwy nie przebrzmiał, a zielony grot upierzenia już zatoczył łagodne półkole na nieboskłonie i z szumem wbił się w słomianą tarczę. Krzyki osiągnęły crescendo. Postać otulona w zielony, podobnie jak jego lotki strzał płaszcz opuściła szranki i usiadła wśród reszty zawodników odbierając gratulacje. - Hoho - cieszył się opasłym podbródkiem król. - A to ci dopiero gaszek. Strzela, jak chłop z końskiego bicza. Niezbyt udany dowcip nie wywołał rzeszy śmiechów, jak w zamierzeniu. Skonfundowany król poczerwieniał, jak piwonia. - Może rogalika, mój miłościwy panie? - zaoferował się wypudrowany cukiernik, sam w rzeczywistości przypominający jeden wielki lukrowany pączek. - Są też ulubione klerki i guzki ze świerzbem ... - Bez obawy, moi mili panowie - przerwał król na widok rzeszy przestraszonych min. - Świerzb, to przezwisko wielce udanego powidła, jakie pączek i klerk i guzek i tysiąc innych wyrobów cukiernika Tyzenusa w sobie…